Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

artykuły do dyskusji i przemyśleń

Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez KozioU » niedziela, 27 marca 2011, 18:47

Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy.

Mark Ludwig Stinson
Jotun’s Bane Kindred
Temple of Our Heathen Gods
Tłumaczenie: KozioU!


W kulturze chrześcijańskiej prosisz o wybaczenie i je otrzymujesz. Przyznanie się do błędu i powiedzenie “przepraszam” zawsze załatwia sprawę. Chrześcijański bóg żąda, aby jego wyznawcy prosili o przebaczenie, a on go udziela. I nakazuje im w ten sam sposób wybaczać innym ludziom.(1)

Poganie też mają ustalone zasady naprawiania zła jakie wyrządzili i uzyskiwania tego, co chrześcijanie nazwaliby przebaczeniem. Nasi przodkowie wierzyli, że jeśli uczyniłeś coś złego, to powinieneś krzywdę naprawić lub wynagrodzić wyrządzoną stratę. I kiedy to zrobisz (i dopiero wtedy!) możesz uznać problem za rozwiązany.

Więc jeśli poganin obiecał przyjacielowi pomoc w ważnej sprawie, a zdarzyło się coś nagłego, co uniemożliwiło mu spełnienie zobowiązania, nie mówi po prostu “przepraszam”. Mówi “Wiem, że miałem Ci pomóc i tego nie zrobiłem. To nie było w porządku.” i oferuje pomoc w innej, możliwie ważnej sprawie oraz wywiązuje się z obietnicy. Może też zadośćuczynić ofiarowując przyjacielowi coś, co wynagrodzi zawiedzione zaufanie.

Jeśli poganin zepsuje coś należącego do innej osoby, naprawia to lub płaci za zniszczenia. Jeśli zrobi lub powie coś, co w niezamierzony sposób ściągnie na inną osobę kłopoty, robi co w jego mocy, aby problem naprawić lub wynagrodzić stratę. Jeśli poganin obiecuje coś zrobić lub gdzieś być, a nie udaje mu się obietnicy dotrzymać, to stara się swoją porażkę jakoś zrekompensować.

Naprawiając lub wynagradzając wyrządzoną krzywdę z reguły wystarczy samemu zdecydować o sposobie, w jaki chcemy to zrobić. Czasem jednak, zwłaszcza w sprawach większej wagi, warto zapytać osobę, która przez nas ucierpiała jakiego zadośćuczynienia pragnie i jeśli jej oczekiwania są rozsądne, to należy je spełnić.

Kiedy ktoś doznaje krzywdy, intencje krzywdziciela nie są ważne - liczy się popełniony czyn i jego skutki. Niezależnie od tego, czy szkoda była zamierzona czy przypadkowa, to nadal jest szkodą i należy ją naprawić lub za nią zapłacić. Skrzywdzona osoba może wziąć pod uwagę intencje przy ustalaniu rodzaju czy wysokości odszkodowania, ale nawet przypadkowe błędy należy zawsze naprawić.

W sprawach małej wagi pomiędzy przyjaciółmi czy członkami kindredu można czasem puścić to i owo w niepamięć, jeśli winny przyzna się do błędu i wyrazi skruchę. Ale nawet w takich wypadkach okazanie troski i wynagrodzenie doznanej krzywdy wzmacnia więzi przyjaźni i oczyszcza atmosferę.

Głównym problemem koncepcji, zgodnie z którą “przepraszam” załatwia sprawę, jest to, że tak się wcale nie dzieje. Problem wcale się nie rozwiązuje i nawet jeśli pokrzywdzony akceptuje przeprosiny, to w ludzkiej naturze leży pozostawać rozgoryczonym z powodu doznanej krzywdy, która nie została naprawiona. Ostatecznie rozwiązać problem można tylko przez przyjęcie odpowiedzialności za skutki swoich czynów i działanie zmierzające do wyrównania szkody.

Jeśli poganie łatwo nie przebaczają, to nie dlatego że są małostkowi, bezsensownie mściwi czy skłonni do chowania urazy w nieskończoność. Po prostu oczekują zadośćuczynienia od każdego, kto ich skrzywdzi, bo takie działanie przywraca w relacji równowagę i wzajemność oraz odbudowuje utracony honor.

Bo to właśnie honor leży u podstawy całej tej sprawy z naprawianiem wyrządzonych szkód. Ten proces pozwala zachować lub odzyskać honor obu zaangażowanym stronom. Wśród naszych przodków pokrzywdzona strona właśnie dla odzyskania honoru własnego i rodziny szukałaby zemsty na złoczyńcy. A naprawiając lub wynagradzając szkodę z własnej woli, pokazujemy, że jesteśmy honorowi i potrafimy przyjąć odpowiedzialność za własne czyny i ich skutki.


--------------------
1.Autor tekstu popełnia tu nieścisłość, bo w zarówno w katechizmie KRK jak i protestantyzmie do "odpuszczenia grzechów", poza skruchą i postanowieniem poprawy, istnieje również konieczność zadośćuczynienia. Źródło: Wikipedia (przyp. tłumacza)
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Lena » niedziela, 27 marca 2011, 19:05

Z mojego doświadczenia, nawet jeśli wyrządziliśmy minimalną szkodę i ktoś mówi, że "na prawdę nic się nie stało" i "nie ma o czym mówić" dobrze jest i tak zadbać o jakieś drobne zadośćuczynienie, chociażby postawić przepraszające-piwo, czy pomyć za tę osobę gary (tak wiem, to trudne). Najwyżej dodatkowo "zapunktujemy" u tej osoby.
Avatar użytkownika
Lena
 
Posty: 29
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 08:49

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Szerszen » niedziela, 27 marca 2011, 19:27

Nie zgodzę się z całą stanowczością z pierwszym akapitem.
W chrześcijaństwie (aby być ścisłym w rzymsko-katolicyzmie), poza wybaczaniem, jest tak samo jak w pogaństwie konieczność ZADOŚĆUCZYNIENIA - jest to niezbędne nawet do "odpuszczenia grzechów". To iż jest to często ignorowane, nie zmienia faktu iż takie są tam zasady.

To zdanie jest fałszywe i (dlaczego ja robię za advocatus diaboli) sugeruję je albo usunąć albo wziąć w (*):

Warunki sakramentu pokuty
W tradycyjnym brzmieniu katechizmowym:

1. Rachunek sumienia.
2. Żal za grzechy.
3. Mocne postanowienie poprawy.
4. Szczera spowiedź.
5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

Tak więc jest to posunięte jeszcze dalej - bo wymaga nie tylko zadośćuczynienia za krzywdę innej osobie ale i JHV.

Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, sakrament pokuty składa się z trzech aktów penitenta oraz z rozgrzeszenia kapłana. Aktami penitenta są:

1. Żal za grzechy.
2. Spowiedź lub ujawnienie grzechów przed kapłanem.
3. Postanowienie wypełnienia zadośćuczynienia i czynów pokutnych.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Szerszen » niedziela, 27 marca 2011, 19:31

Nie zdążyłem, więc dopisuję...

A patrząc po historii "sakramentu spowiedzi i pokuty"... na Wikipedii... to nie jestem pewien, czy nie jest to kolejny obyczaj przejęty od pogan...
W Kościele starożytnym kwestia pokuty i praktyk pokutnych nie była uregulowana. W III w. rozpowszechnił się zwyczaj jednorazowej pokuty, której poddawano się dopiero na łożu śmierci. Z obszarów irlandzko-anglosaskich w VI w. rozpowszechniła się na powrót praktyka pokuty wielokrotnej. Rozwój spowiedzi prywatnej, jako równoprawnej ze spowiedzią powszechną, przypada na czasy Grzegorza Wielkiego. W 1215 Sobór laterański IV wprowadził do dziś obowiązujące przepisy dotyczące pokuty, tj. obowiązek spowiedzi przynajmniej raz w roku w czasie wielkanocnym oraz tajemnicę spowiedzi. Dopiero w XVI w. wprowadzone zostały powszechne dziś konfesjonały. Dzisiejsze praktyki pokutne reguluje Ordo Poenitentiae (1973).
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Ulf » niedziela, 27 marca 2011, 20:12

A ja z cala stanowczoscia nie zgodze sie ze stanowczoscia Szerszenia :P
Jak slusznie zastrzegles na poczatku swojej wypowiedzi Twoje veto dotyczy jedynie rzymskiego katolicyzmu. Wsrod protestantow, a biorac pod uwage, ze autor artykulu jest amerykaninem i wiekszosc chrzescijan w Stanach Zjednoczomych reprezentuje rozne odlamy protestantyzmu, sprawa wyglada juz nieco inaczej. Zreszta nie chodzi nawet o to.
Uwazam ze podstawowa i najwazniejsza roznica, miedzy naszym poganskim zadoscuczynieniem a wersja chrzescijanska, sa jego pobudki. Powody z jakich to czynimy.
Dla nas jest to sprawa honoru, sprawa dobrego imienia, czyms co czynimy z wlasnej woli "bo tak trzeba". Nie ma opcji strachu i kary. Nie ma mieszania bostwa i konsekwencji z tym zwiazanych. Swoim czynem nie "obrazilismy" boga i nie musimy blagac o przebaczenie. Nie popelnilismy "grzechu" za ktory musimy sie kajac, drzac ze strachu przed kara ktora zostanie nam wymierzona. Nikt nas nie ZMUSZA pod sankcja religijna do zalu i pokuty.
Ale tez nie ma nikogo kto wezmie za nas odpowiedzielnosc mowiac : Ego te absolvo...

Bo my jestesmy wolnymi ludzmi.
Ulf
 

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Szerszen » niedziela, 27 marca 2011, 20:51

KozioU napisał(a):W kulturze chrześcijańskiej prosisz o wybaczenie i je otrzymujesz. Przyznanie się do błędu i powiedzenie “przepraszam” zawsze załatwia sprawę. Chrześcijański bóg żąda, aby jego wyznawcy prosili o przebaczenie, a on go udziela. I nakazuje im w ten sam sposób wybaczać innym ludziom.


Cytuję... powyżej - motyw/powód nie jest ważny - liczy się konieczność naprawienia krzywdy obecna zarówno u nas jak i w rzymsko-katolicyzmie, który zalicza się do chrześcijaństwa. Mój wtręt historyczny o rozwoju "spowiedzi i pokuty" nie jest bez powodu.

Protestanci są wtórni w stosunku do rzymsko-katolicyzmu, nie stykali się na dobrą sprawę już z bezpośrednimi wierzeniami pogańskimi. Zresztą co do ich "niekonieczności" zadośćuczynienia, nie jestem taki pewien... mamy tu Elwingę... i wydaje mi się, że powinna móc coś więcej o tym powiedzieć... ja wyszperałem coś takiego: http://www.protestanci.org/artykuly/art44.php
Proces uświęcenia dokonuje się poprzez:
-studium Pisma Świętego.
- modlitwę.
- rachunek sumienia.
- wyznawanie grzechów.
- odwrócenie się od dotychczas popełnianych grzechów.
- postanowienie poprawy.
- zadośćuczynienie poszkodowanym przez nasze grzechy, o ile to możliwe.


(heheheh teraz będzie przykład jak się okładamy argumentami między sobą - dobry dla Elzy)

Podsumowując - jak dla mnie, to zdanie o chrześcijaństwie, w tekście astaryjskim jest generalnie zbędne a co więcej - fałszywe z logicznego punktu widzenia.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Lena » niedziela, 27 marca 2011, 21:08

Szerszen napisał(a):To zdanie jest fałszywe i (dlaczego ja robię za advocatus diaboli) sugeruję je albo usunąć albo wziąć w (*)

Przypominam, że to tłumaczenie. Sugeruję by tłumaczyć teksty w całości i nie dodawać nawiasów ;) .
Avatar użytkownika
Lena
 
Posty: 29
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 08:49

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Ulf » niedziela, 27 marca 2011, 21:13

Szerszen napisał(a): motyw/powód nie jest ważny - liczy się konieczność naprawienia krzywdy obecna zarówno u nas jak i w rzymsko-katolicyzmie, który zalicza się do chrześcijaństwa


Nie chce tu wnikac glebiej w doktryne chrzescijanska ani w szczegoly techniczne jej rytualow, gdyz nie jestesmy na Frondzie, jednakze uwazam ze sa to dwie "rozne koniecznosci". Czym innym jest dobrowolne naprawienie krzywdy spowodowane wewnetrzna potrzeba, a czym innym zrobienie tego pod przymusem i ze strachu. To zupelnie inna jakosc. O szczerosci intencji nie wspominajac... Poza tym, o ile sie orientuje, "odpuszczenie grzechu" ( zmazanie winy za krzywde) wystepuje w momenci rozgrzeszenia danego przez kaplana - i to czy zadoscuczynisz pozniej osobie pokrzywdzonej, czy tez nie -z "technicznego" punktu widzenia, nie ma absolutnie znaczenia. Rozgrzeszony zostales juz przedtem :D
Ulf
 

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez Szerszen » niedziela, 27 marca 2011, 21:38

No więc powody są różne - to prawda, ale zdanie to nijak do powodów się nie odwołuje. Jedynie stwierdza, że w chrześcijaństwie wystarczy przeprosić, co nijak ma się do stanu faktycznego.

Co do rozgrzeszenia - to z tego co znam nauczanie KRK (a nim od niego odszedłem starałem się dobrze poznać tę doktrynę), rozgrzeszenie przez kapłana jest ważne ale do kompletu wykonania "odpuszczenia winy" jest niezbędne również zadośćuczynienie - i tak jak rzekłem w pierwszym poście, jest ten warunek często ignorowany i zapominany, co nie zmienia faktu iż istnieje jako obowiązkowy. O ile ich Bogu zadość-czynisz zazwyczaj "odmawiając pokutę" (i ciekawe czemu jest nią często modlitwa do Maryi... która nominalnie Bogiem nie jest ani Boginią), o tyle równie ważne jest naprawienie krzywd bliźniemu.

Lena... nawet w tłumaczeniach istnieje coś takiego jak "dopisek od tłumacza", który można wykorzystać.
IMHO pozostawiając to bez poprawki, przyczynilibyśmy się do rozpowszechniania nieprawdy - nie wnikam co do jej przyczyn. Zdanie jest nieprawdziwe, dowody macie powyżej. Zrobicie, co chcecie.
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak poganie naprawiają wyrządzone krzywdy

Postprzez xxx » niedziela, 27 marca 2011, 22:46

Ale... nie da się ukryć, że zadośćuczynienie bliźniemu za popełnione winy jest sprawą wtórną. I nie musi wcale dotyczyć rzeczywistej rekompensaty (dlatego między innymi chrześcijaństwo szczyci się z odejścia od prawa "oko za oko"). Taki jest stan faktyczny, niezależnie od doktrynalnych nakazów i zakazów. Bo nie da się ukryć, że dla chrześcijanina najistotniejsza jest personalna relacja z bóstwem i dbałość o to, żeby w jak najmniejszym stopniu zaburzyć ją grzechami, czyli występkami przeciw ustanowionemu przez to bóstwo prawu moralnemu, nazbyt zresztą skomplikowanemu, żeby dało się zachować wszystkie jego nakazy bez przekroczeń. I tu jest pies pogrzebany - zostało to skonstruowane w taki sposób, by zachować człowieka w poczuciu winy i zależności... Nakaz brzmi: "będziesz miłował Pana, Boga swego z całego serca, ze wszystkich sił i z całej duszy, a bliźniego swego jak siebie samego" - i nawet jeśli narozrabia się wobec bliźniego, ważniejsze jest zadośćuczynienie Bogu, co można zrobić na rożne sposoby... Zadośćuczynić bliźniemu można... modląc się o jego luck and prosperity, a niekoniecznie fizycznie wynagradzając spowodowaną szkodę czy krzywdę... Z punktu widzenia doktryny znakomite wynagrodzenie i zadośćuczynienie...

Z drugiej strony wykroczenie przeciw komuś, zaburzenie relacji z innym człowiekiem wymagające rekompensaty nie zawsze i niekoniecznie musi być w ujęciu chrześcijańskim grzechem (nie myślą, mową uczynkiem i zaniedbaniem). Może być zupełnie przypadkowe, a jednak spowodować cudzą szkodę, którą człowiek żyjący godnie będzie się starał naprawić bądź wynagrodzić.

A sprawa u nas wciąż i tak skupia się na odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje. I ponoszeniu ich konsekwencji, świadomym, nawet jeśli nie są dla nas w żaden sposób miłe czy przyjemne...
xxx
 

Następna strona

Powrót do Asatryjskie teksty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron