Kto jest bardziej i kto kogo na udeptanej ziemi...

czyli potyczki wszelakie

Kto jest bardziej i kto kogo na udeptanej ziemi...

Postprzez Tyrsson Ulvhjerte » sobota, 5 maja 2012, 20:11

Offtopy i wycieczki osobiste przeniesione z "Kontakt z bogami" viewtopic.php?f=58&t=379&start=40 K.

Ależ nikt nikogo nie zmusza do bycia dziwadłem, mamy wolność wyboru i demokrację możemy wybrać: wiccanizm, buddyzm, chrześcijaństwo i z tysiąc innych religii - nikt nie każe być wyznawcą starego zwyczaju! Tym bardziej że nie jest to religia dla każdego! Można też stworzyć jakikolwiek inny dziwny twór na bazie starego zwyczaju, dodać to co nam się podoba z innych religii, dostosować do własnej wygody i potrzeb i będzie to novum. I nikt nie będzie mógł się wcinać do tego. Z tym że nie będzie to już "stary zwyczaj", a nowy inny zwyczaj. Poza tym czy dziś żyjemy tak bardzo różnie niż nasi przodkowie - kłóciłbym się! Zmieniła się tylko otoczka, jądro życia jest identyczne.


Skoro jądro życia pozostało identyczne, Twoim zdaniem żyjemy bardzo podobnie do przodków i najważniejszym jest "Stary Zwyczaj" w, jak sądzę, pierwotnej formie to nie będzie niczym dziwnym, gdy mąż zadecyduje wyzwać na pojedynek grubiańskiego pyszałka, który ośmielił się poniżyć jego ukochaną żonę.

Tak więc chciałbym, żeby powszechnie wiadomym było, iż Tyrsonn Ulvhjerte, za sprawą tyrowych lędźwi zrodzon z łona bogini Zisy, będący przybranym młodszym bratem Thjodwitnira zdecydował się wyzwać niejakiego ThorrUlfRa na pojedynek zwany Holmganga.

Coby wiernie i podług zwyczaju można było się potykać ustalam co następuję, wpierw właściwe źródło (przypis w "Eddzie Poetyckiej") cytując:

Przygotowanie miejsca na pojedynek łączyło się z wieloma zawiłymi czynnościami, przy których wymawiano przepisane zaklęcia. Miejscem był zazwyczaj mały holm, lub piaszczysty wąski cypel. Ziemię przykrywano kwadratową tkaniną o wymiarach 5x5 łokci, którą w czterech rogach umocowywano czterema palami. Dookoła owego "dywanu" znaczono trzy równoległe linie, oddalone od siebie o 1 krok, a na zewnętrznej linii zatykano na rogach cztery gałązki leszczyny. Każdy z walczących miał prawo posługiwania się trzema tarczami i mógł poruszać się po całym polu wyznaczonym leszczyną. Ten, komu strzaskał przeciwnik wszystkie trzy tarcze, mógł stać już tylko na "dywanie". Jeżeli ktoś przekroczył jedną noga pole, uważano, że oszukuje, jeżeli obiema - że ucieka. (Łokieć wynosił ok. 48 cm.)

Co więcej w myśl starych norweskich praw, czyli de facto tych, które odnoszą się do "Starego Zwyczaju" zwycięzca winien uczynić co następuje:

Zgodnie z nordycką jurysdykcją każdy, kto zabił, miał obowiązek publicznie obwieścić kogo zabił, co nie przynosiło ujmy, przeciwnie, czyniło z męża bohatera. Natomiast, jeżeli ktoś zaniedbał obwieszczenia, uważany był za zwykłego mordercę.

Tak więc coby zwyczajowi stało się zadość.

Miejscem walki ustalam "Bezludną Wyspę", na którą można dopłynąć ze wsi Rewa, położonej na brzegu Bałtyku.

Ponieważ prawo zezwala, aczkolwiek nie wymusza, używania trzech tarcz, pozwalam zarówno sobie, jak i przeciwnikowi, na używanie ich dowolnie. W połączeniu z bronią krótką, bądź długą.

Opancerzenie pozostaje tylko i wyłącznie w gestii każdego z walczących.

Podobnie sprawa ma się z odbywanymi przed Holmganga rytuałami, czarami oraz resztą środków, mających zapewnić powodzenie w walce.

Ponieważ nic prawnie nie zabrania stosowania berserksgangr, ani technik ulfhednar uznaję je za właściwe tego typu zbrojnej rozprawie.

Wyżej wspomnianą leszczynę, gałązki, oraz płachtę winien wezwany zabrać ze sobą, gdyż to z jego powodu wystosowane zostało to wezwanie do broni.

Za czas walki ustalam dowolną pełnię, pod warunkiem oczywiście, iże wezwanie przyjętym zostanie i niejaki ThorrUlfR wykaże się odpowiednią ilością dumy i honoru, a nie tylko pustymi słowami, jak również przypisywaniem sobie prawa do oceniania kogokolwiek. Takie przysługuje bowiem jeno Heimdallowi, gdy człowiek wstępuje na Bifrost.

Odpowiedzi czekam przez trzy noce. Jej nie otrzymanie jest dla mnie równoznaczne z odrzuceniem wezwania do honorowej walki, która podług starych praw norweskich słusznie mi się należy.
Avatar użytkownika
Tyrsson Ulvhjerte
 
Posty: 111
Dołączył(a): piątek, 1 kwietnia 2011, 16:09

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez ThorrUlfR » sobota, 5 maja 2012, 22:41

gwoli wyjaśnienia
1- jest to forum dyskusyjne i jak mniemam służy do wyrażania różnych opinii często być może nawet kontrowersyjnych, co moim zdaniem tylko służy dyskusji.
2 - wyrażone przeze mnie opinie są moimi opiniami, nie mam monopolu na wiedzę i nie wymagam by się każdy ze mną zgadzał.
3 - co do sposobu wyrażania moich opinii staram się aby nie były skierowane personalnie i wydaje mi się że nie używam epitetów ani słów powszechnie uznanych za wulgarne co mogłoby obrazić lub poniżyć współrozmówców.
4 - nie znam nikogo ze współrozmówców, a co za tym idzie nie mam najmniejszego powodu aby kogokolwiek oceniać, poniżać czy obrażać (jeśli ktoś bierze do siebie moje prywatne opinie na temat starego zwyczaju - to trudno i jest to tylko Jego problem)
a wracając do dyskusji:
Thordis - ja też żyję w betonowym świecie, a do najbliższego miejsca w mojej opinii godnego do składania ofiar mam 35km (ok 1h jazdy autobusem) tez pracuję i tez mam sporo zajęć, a odpowiadając na Twoje pytania:
1. nie, nie zawsze mam czas na wyjechanie w odpowiednie miejsce stąd nieco ograniczone możliwości "świętowania"(nie dotyczy to świąt).
2. namaszczenie nie jest ważniejsze od stałego kontaktu - jest równie ważne (w moim mniemaniu!).
3. szacunek oznacza dla mnie znacznie więcej niż tylko "szczególne namaszczenie za każdym razem" gdyż dla mnie osobiście jest to znacznie szersze pojecie.
4. święta to święta nie widzę potrzeby ich ograniczania tylko ze względu na moje prywatne niedogodności. Co do sposobu odprawiania obrzędów przez innych nic mi do tego, to ich sposób ja sygnalizuję tylko że są też inne i wyrażam moja opinie na ten temat (to forum przeglądają różni ludzie i uważam że opinie odmienne czy kontrowersyjne pobudzają do myślenia). Co do dziadków i ciotek to w moim przekonaniu właściwszym byłby przykład zapraszania ich do siebie, nie zaś wpadania do nich - gdyż wydaje mi się że Bogów raczej zapraszamy w trakcie obrzędów, a wracając do tematu krewnych czy też przyjaciół lub znajomych bo w moim przypadku do nich też się to odnosi to jeśli zapraszam ich do siebie to staram się do tego przygotować tak troszkę "uroczyście" własnie przez szacunek dla gości i jest to jak najbardziej naturalne.
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez ThorrUlfR » sobota, 5 maja 2012, 23:03

Tyrsonie Ulvhjerte - a w którym to miejscu i w jaki sposób ów gburowaty pyszałek poniżył Twoją żonę??? że aż wyzywasz go na Holmgang w celu pozbawienia życia. Nie jestem wojownikiem i nie mam powodu nikogo zabijać z wielu względów tym bardziej dlatego że ktoś ma odmienne zdanie niż ja w kwestii religii. A nie przypominam sobie aby moja wcześniejsza wypowiedź w jakimkolwiek miejscu była skierowana imiennie do Twojej żony (nawet nie wiedziałem że masz zonę).
A skoro już wyzywasz na Holmgang to zrób to porządnie, zgodnie ze starym zwyczajem i wedle określonego prawa.
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez Thordis » niedziela, 6 maja 2012, 09:08

ThorrUlfR napisał(a):1- jest to forum dyskusyjne i jak mniemam służy do wyrażania różnych opinii często być może nawet kontrowersyjnych, co moim zdaniem tylko służy dyskusji.
2 - wyrażone przeze mnie opinie są moimi opiniami, nie mam monopolu na wiedzę i nie wymagam by się każdy ze mną zgadzał.
3 - co do sposobu wyrażania moich opinii staram się aby nie były skierowane personalnie i wydaje mi się że nie używam epitetów ani słów powszechnie uznanych za wulgarne co mogłoby obrazić lub poniżyć współrozmówców.
4 - nie znam nikogo ze współrozmówców, a co za tym idzie nie mam najmniejszego powodu aby kogokolwiek oceniać, poniżać czy obrażać (jeśli ktoś bierze do siebie moje prywatne opinie na temat starego zwyczaju - to trudno i jest to tylko Jego problem)


Oczywiście, ale jeżeli przedstawiasz kontrargumenty na cudzą opinię, jeżeli z nią polemizujesz, wypadałoby odpowiadać na to, co rzeczywiście zostało powiedziane. Mnie zirytowała Twoja ostra nadinterpretacja moich słów. Nie mam nic przeciwko dyskusji, ani kontrowersyjnym opiniom, jeżeli w moje usta nie są wpychane słowa, których nie powiedziałam. I dopóki nie jestem przedmiotem oceny ze strony osoby, która jak sam słusznie zauważyłeś - nie zna mnie i nic o mnie nie wie, więc raczej nie może rościć sobie prawa do oceny mojej osoby i poziomu mojego (ani generalnie niczyjego!) "true heathanizmu czy true asatryjskosci" (zwał jak chciał).

ThorrUlfR napisał(a):Ależ nikt nikogo nie zmusza do bycia dziwadłem, mamy wolność wyboru i demokrację możemy wybrać: wiccanizm, buddyzm, chrześcijaństwo i z tysiąc innych religii - nikt nie każe być wyznawcą starego zwyczaju! Tym bardziej że nie jest to religia dla każdego! Można też stworzyć jakikolwiek inny dziwny twór na bazie starego zwyczaju, dodać to co nam się podoba z innych religii, dostosować do własnej wygody i potrzeb i będzie to novum. I nikt nie będzie mógł się wcinać do tego.


Tutaj odniosłeś się bezposrednio do moich wcześniejszych słów i je drastycznie nadinterpretowałes. I to mnie zirytowało. Wykrzykniki sugerują też, że poniosły Cię emocje. I skoro to jest odpowiedź na moją wypowiedź - dla mnie jest logicznym, że osąd odnosi się personalnie do mnie. Nie sądzisz, że takie słowa daleko wychodzą poza merytoryczną dyskusję i przedstawianie odmiennych światopoglądów?

A na "ocenianie, kto jest bardziej true" w tym środowisku ogólnie mam alergię i moje ostatnie zdania były już skierowane do ogółu, nie tylko do Ciebie. Twoja wypowiedź była takim dolaniem oliwy do ognia, o jednym za wiele wkroczeniem na drażliwy grunt.

ThorrUlfR napisał(a):Thordis - ja też żyję w betonowym świecie, a do najbliższego miejsca w mojej opinii godnego do składania ofiar mam 35km (ok 1h jazdy autobusem) tez pracuję i tez mam sporo zajęć, a odpowiadając na Twoje pytania:
1. nie, nie zawsze mam czas na wyjechanie w odpowiednie miejsce stąd nieco ograniczone możliwości "świętowania"(nie dotyczy to świąt).
2. namaszczenie nie jest ważniejsze od stałego kontaktu - jest równie ważne (w moim mniemaniu!).
3. szacunek oznacza dla mnie znacznie więcej niż tylko "szczególne namaszczenie za każdym razem" gdyż dla mnie osobiście jest to znacznie szersze pojecie.
4. święta to święta nie widzę potrzeby ich ograniczania tylko ze względu na moje prywatne niedogodności. Co do sposobu odprawiania obrzędów przez innych nic mi do tego, to ich sposób ja sygnalizuję tylko że są też inne i wyrażam moja opinie na ten temat (to forum przeglądają różni ludzie i uważam że opinie odmienne czy kontrowersyjne pobudzają do myślenia).


No i to jest Twoja opinia, Twój pogląd i Twój sposób i nic mi do niego. Ja mam nieco inny i też uważam, że nikomu nic do niego. Jestem inną osobą o innym charakterze i innych doświadczeniach. Mam prostolinijną naturę i sposób myślenia, jestem osobą bezpośrednią i naturalną. Nie jestem wybitnym intelektualistą czy mędrcem, ale z drugiej strony mam też swoją godność zwykłego prostego człowieka i nie lubię gdy się mnie ocenia czy poucza jakby się było lepszym i pozjadało wszystkie rozumy (nie mówię tylko o Tobie, mnóstwo ludzi ma takie zapędy w stosunku do innych, a w tym środowisko takie zachowania są szczególnie powszechne). Sama żyję bardzo skromnie i prosto to i moje obrzędy są skromne i proste. Staram się też, żeby były przede wszystkim szczere, naturalne, wypływające ze mnie, zgodne z moją nie tylko wiedzą ale także intuicją. I ta szczerość i naturalność są dla mnie często ważniejsze niż piękno oprawy i "odtwórstwo źródeł". Wcale nie odbieram tego jako okazywanie braku szacunku. Wprost przeciwnie. Jeżeli kogoś szanuję to się przed nim otwieram, a nie kryję za zasłoną sztucznego patosu i oprawy wizualnej. U mnie zbyt wielkie namaszczenie i patos byłyby sztuczne, bo moja natura jest ich pozbawiona - nie mówię, że u innych też. Tak mam ustawione priorytety.

ThorrUlfR napisał(a):Co do dziadków i ciotek to w moim przekonaniu właściwszym byłby przykład zapraszania ich do siebie, nie zaś wpadania do nich - gdyż wydaje mi się że Bogów raczej zapraszamy w trakcie obrzędów, a wracając do tematu krewnych czy też przyjaciół lub znajomych bo w moim przypadku do nich też się to odnosi to jeśli zapraszam ich do siebie to staram się do tego przygotować tak troszkę "uroczyście" właśnie przez szacunek dla gości i jest to jak najbardziej naturalne.


Tutaj masz rację, podałam niekoniecznie najtrafniejszy przykład. Ale posługując się Twoim, pójdźmy dalej. Ja staram się być osobą gościnną, każdego przyjąć u siebie należycie, jak najlepiej w danej chwili mogę. Ale właśnie! Jak najlepiej mogę w danej chwili. Czasem gotuję dla gości wystawny obiad, trzy dni przed ich przyjściem sprzątam cały dom na błysk, piekę ciasto, kupuję pięć litrów dobrego miodu, ubieram najlepszą sukienkę itd. Ale nie zawsze tak się da i nie ma to nic wspólnego z szacunkiem dla gości. Czasami nie ma czasu na długie przygotowania i po prostu sprzątam "w taki codzienny sposób", żeby nie było syfu ani bałaganu, zamawiam pizzę albo robię obiad z serii "na szybko", wysyłam chłopa po kilka w miarę przyzwoitych piw (takich na jakie mnie obecnie stać, bo przecież nie zawsze mogę ugościć kogoś w luksusach, bywają i kryzysy finansowe i cięższe czasy), a w międzyczasie przeleci mi dzieciak i rozniesie po chałupie zabawki albo (o zgrozo!) coś rozleje i tyle w kwestii mojego niedawnego sprzątania. W efekcie przyjmuję gości w pospiechu odrzucając szmatę w kąt, warcząc na Młodego, w jeansach i z tym, co zdążyłam przygotować przez tę godzinę odkąd wbiegłam do domu z pracy po wcześniejszym zrobieniu zakupów, odebraniu dziecka z przedszkola i czekaniu przez kolejną godzinę na przystanku autobusowym. I wiesz? Moi goście nigdy nie czuli się z tego powodu niedocenieniu i nieszanowani. Nigdy jakoś nie przeszkadzał im fakt, że tym razem z wystawnego obiadu nici, a mój dom za mało błyszczy. Wprost przeciwnie. Najczęsciej goście cieszą się, że mimo wszystko znalazłam dla nich czas i cokolwiek, czym mogłabym ich ugościć. Odbierają to raczej jako dowód sympatii i szacunku, nie odwrotnie. Stąd moje analogiczne podejście do zapraszania Bogów. Dla mnie to są jednak relacje jak ze znacznie potężniejszymi i starszymi, ale jednak krewnymi. Są tacy, do których mam dystans - tak samo jak nie wszystkich krewnych się zna i lubi tak samo, nie ze wszystkimi utrzymuje się takie same relacje. Tych, z którymi utrzymuję najbardziej "przyjacielskie" relacje, staram się zapraszać także bez okazji, utrzymać jakikolwiek kontakt także codzienny, nie tylko od święta do święta.

Masz prawo uważać inaczej, natomiast ja prezentuję moje podejście. Jest takie a nie inne i mi z takim dobrze. Jak do tej pory nie spotkałam się taż z żadnymi przejawami niezadowolenia, co pozwala mi sądzić, że nie jest wcale takie idiotyczne ;)

I widzisz? Merytoryczna dyskusja, nawet jeśli mamy skrajnie odmienne podejście - jak najbardziej. Byle była merytoryczna i na temat, bez personalnych wycieczek i wydawania sądów.

PS. Jeżeli chodzi o wypowiedź Tyrssona - to był po prostu bardzo ironiczny i złośliwy przykład, którym chciał pokazać, że jednak realia nasze i przodków się różnią, a ich wierne kontynuowanie i naśladowanie czy zrównywanie nie zawsze ma rację bytu.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez Odinson » niedziela, 6 maja 2012, 09:58

Podobne dyskusje są raczej jałowe."Stary zwyczaj" jak go ładnie określają ludzie nie mający zielonego pojęcia tym o czym mówią.To droga którą szli ludzie od wieluset lat I była już ówcześnie zmieniana adaptowana do miejsca w którym przebywały różne wariacje religii Germańskich.Wystarczy trochę poczytać na temat korzeni jeśli się do nich odnosimy.Co niestety wymaga czasem wysiłku w odróżnieniu steku bzdur od rzeczywistych informacji nawet tych szczątkowych.

Złota zasada na 100 archeologów i historyków masz 150 opinii i 200 tez.Dostosuj go do siebie twojego kindredu do twoich bliskich.Pierwotna forma się nie zmienia wciąż chodzi o to samo.Co do oprawy to sama ziemia zmieniła się już wielokrotnie i to bardzo.I uwierz mi jak się chce to można pojeździć po północy Norwegii Islandii i po prostu porozmawiać z ludźmi o podobnych poglądach jak oni to widzą.Niektórzy z tych ludzi nie za bardzo nawet znają pojęcie "internetu' :)

Dalej reasumując i zamykając temat "kontakt z bogami" to raczej osobiste, to określa ciebie w jaki sposób żyjesz jak sobie radzisz w życiu jak dajesz radę przejść przez nie.Moje ulubione powiedzenie to to aby nie mieszać bogów do rzeczy które można zrobić własnymi rękami.Proste.
Co do bezpośredniego kontaktu nie znam wielu osób które mają tak naprawdę tak dużą wartość.Udowodnij sobą swoim życiem to że jesteś godny do kroczenia po ich ścieżce.Może wtedy.

Tyrson jak cię lubię to cię pacnę za ten Holmgang przez forum.Wiesz o co mi chodzi niektórych zwrotów się nie powinno nadużywać.
Avatar użytkownika
Odinson
 
Posty: 138
Dołączył(a): poniedziałek, 26 września 2011, 16:32

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez ThorrUlfR » niedziela, 6 maja 2012, 10:11

Szanowna Thordis - teraz odniosę się bezpośrednio do twojej wypowiedzi.
Opinia która wywołała taką falę oburzenia tylko częściowo odnosiła się do twojej wypowiedzi (zaznaczam wypowiedzi nie do osoby) a w zasadzie zapożyczyłem tylko epitet "dziwadło" w zamierzeniu była odpowiedzią zbiorową na wcześniejsze posty - hmm wygląda na to że niezbyt precyzyjną następnym razem postaram się bardziej. Faktycznie nacechowana emocjami gdyż nie uważam za konieczne obdarowywanie epitetami osób którym dzisiejszy świat nie przeszkadza w życiu na wzór przodków i starających się zachować tradycję.
Co do prostoty i skromności obrzędów to w starym zwyczaju były one właśnie proste i skromne i nie mają jak to jakiejś wybujałej oprawy - zresztą nigdzie nie twierdziłem że ma to być mega -wypas -design.
Odnośnie imprez rodzinnych - jak sama stwierdziłaś też się przygotowujesz w miarę możliwości - i o to mi własnie chodziło nie robisz tego na "odczep się" ale za każdym razem nadajesz temu formę odbiegającą od powszedniej.
Co do kwestii odmienności dzisiejszego świata to mamy tylko trochę więcej gadżetów technicznych znacznie szerszy dostęp do informacji i bardziej rozbudowane zabawki do unicestwiania bliźnich, ale czy uważasz że 1000 lat temu dzieci nie bałaganiły jak sprzątało się na przyjście gości? Mamy dokładnie te same problemy - jak zdobyć środki do życia, jak wychować dzieci, jak zadbać o ich bezpieczeństwo etc. I tak jak wtedy nękają nas choroby, nieszczęścia i śmierć. Więc dalej twierdzę że sedno życia się nie zmieniło zmieniła się tylko otoczka nie zawsze na lepsze.
Reasumując w mojej opinii "stary zwyczaj" zachował się w wystarczającej formie i nie ma powodu go zmieniać czy dostosowywać do własnych potrzeb z takich czy innych względów.
P.S.
co do Holmgang nadal nie wiem w jaki sposób moja opinia mogła kogokolwiek poniżyć tym bardziej że nie skierowana personalnie (nie wymieniłem z imienia adresata) i bez epitetów w stylu (socjopatów czy gburowatych pyszałków).
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez Thordis » niedziela, 6 maja 2012, 10:41

Ja z kolei wyczytałam w Twoich wypowiedziach skłonność do skrajności (owszem, być może niesłusznie), a skrajności zawsze uważam za niezdrowe, obojętnie w jakiej kwestii. Socjopatą nie nazwałam Ciebie personalnie, tylko ogół osób ze skrajnymi zachowaniami i sposobem myślenia. Sam twierdzisz, że nie odnosiłeś się do mnie personalnie, więc skoro ja nie wymieniłam Ciebie z imienia, to skąd wniosek, że to był spersonalizowany epitet.

Pojęcie "na odwal" i "trzymania się tradycji" a raczej "nie łamania jej" są jak widać w pewnej mierze względne i nie dla każdego są identycznie definiowane. Dla mnie na ten przykład trzymanie się tradycji to właśnie jej nie łamanie, nie robienie niczego, co jest z nią sprzeczne. I to wcale nie musi być kwestią oprawy wizualnej. Nie zawsze w niej leży (moim zdaniem) meritum. I to chciałam od początku powiedzieć. Że jakość nie zawsze jest dla mnie przeliczana na czas przygotowań i piękno oprawy. Że nie to jest sednem.

Natomiast istotną różnicą między nami a przodkami jest dla mnie tryb życia i realia w jakich żyjemy. To, że są inne jest dla mnie faktem. W każdych czasach i każdym miejscu na świecie realia są inne, a ludzie zmuszeni tymi realiami (oraz indywidualnymi doświadczeniami) do mniej lub bardziej konkretnego trybu życia. Pomimo, że problemy i "jądro życia" jak to określasz, pozostają w zasadzie te same. I dokładnie to miałam na myśli i nic innego. I owszem, uważam, że można i da się być tradycjonalistą, ale zarazem żyć w dzisiejszym świecie i nie być od niego oderwanym - u niektórych wymaga to cholernego samozaparcia, ale jest możliwe. Ale popadanie w skrajności czyli odrywanie się od otaczającej rzeczywistości i życie wyłącznie we własnym świecie też jest niezdrowe.

Natomiast przez internet ciężko jest dyskutować i wyrażać się precyzyjnie, jest on też kiepskim nośnikiem emocji. Stąd, moim zdaniem, oboje przereagowaliśmy i nadinterpretowalismy. W rozmowie w cztery oczy z pewnością wyglądałoby to zupełnie inaczej. Internet niezmiennie udowadnia mi, że prowadzi do niezliczonych nieporozumień, a ludzie piszący do siebie przez forum (nie tylko my dwoje, w przeszłości było tu mnóstwo takich przypadków) nie rozumieją swoich intencji, nadinterpretują wypowiedzi i całkowicie błędnie oceniają ich sens. Dlatego ja osobiście szczerze żałuję, że dałam się przekonać do korzystania z internetu w taki sposób, wdawania się w dyskusje za jego pośrednictwem. Ta sytuacja jako kolejna pokazała mi, że to nie ma większego sensu. Kolejny dowód na to, że lepiej jednak zostać przy kontaktach z własnymi bliskimi i tymi kilkoma dobrymi znajomymi, których się ma, niż bawić w internetowe uspołecznianie - przynajmniej w moim przypadku.

Odinson napisał(a):Co do bezpośredniego kontaktu nie znam wielu osób które mają tak naprawdę tak dużą wartość.Udowodnij sobą swoim życiem to że jesteś godny do kroczenia po ich ścieżce.Może wtedy.


Nie do końca zrozumiałam tutaj Twoje intencje. "Tak dużą wartość" jak co/kto? Możesz sprecyzować?
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez ThorrUlfR » niedziela, 6 maja 2012, 11:52

Fakt! internet nie jest najszczęśliwszym miejscem do dyskusji, a i mnie nie zawsze uda się napisać to co mam na myśli czy to co chcę powiedzieć (cóż zawsze łatwiej szło mi mówienie niż pisanie :oops: ). Hmm i chyba trochę potwierdza moją tezę powrotu do tradycji w tym tradycyjnego sposobu komunikacji ]:> Pełna zgodność co do nie łamania tradycji tak jak to przedstawiłaś i 100% zgoda że może to być różnie definiowane i względne. Szczerze mówiac trudno mi określić czy moja postawa jest skrajna (nie biegam w kolczudze po hipermarketach i nie rabuje kościołów ]:D ) choć tu możesz mieć racje nie przeczę, z boku łatwiej to ocenić niż mnie. Nie wydaje mi się abym żył we własnym świecie, żyję w tym samym co inni choć według trochę innych zasad. Nie twierdze że jest to łatwe, ale też w żaden sposób mnie nie ogranicza i nie jest to jakieś wielkie poświecenie. No ale w końcu był to mój w pełni świadomy wybór i nie stało się to z dnia na dzień lecz następowało i następuje w sposób ewolucyjny.
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez Isa » niedziela, 6 maja 2012, 12:17

Teraz będzie offtopic, ale po prostu nie można pewnej rzeczy tutaj zignorować (mimo że najwyraźniej rozeszło się po kościach - a może tym bardziej).

Poważnie?! Pomijając kwestię domniemanej "drastycznej nadinterpretacji" (na co zazwyczaj jestem wyczulona, a w tym momencie ani tak tego nie odebrałam, ani tym bardziej nie wydawało mi się personalne - sądzę wręcz, że na tym forum pojawiały się już bardziej agresywne dyskusje ze znacznie bardziej prywatnymi wycieczkami, ale nikt za nikim w rezultacie nie ganiał z mieczem) - Holmgang na forum internetowym? Jeszcze raz - poważnie? Pierwsza moja myśl była taka, że to prowokacja (swoją drogą, byłaby w pokrętny sposób udana, bo omal nie spadłam z fotela), ale teraz zaczyna do mnie docierać, że bynajmniej z prowokacją to wiele wspólnego nie miało. I pomijając już kwestię nadużywania, o czym wspomniał Odinson, to czy nie dociera do Was poziom 1/ niestosowności, 2/ żenady, której kształt to przybrało? I pewnego paradoksu, powinnam dodać, w świetle wcześniejszych przytyków wystosowanych przez zainteresowane strony dot. niedojrzałości i potrzeby mocnych wrażeń (z racji kontekstu domyślne dla wspomnianych subkultur). Dlaczego od razu nie przeniesiemy się na plac zabaw w mało przyjemnej dzielnicy, gdzie obok żulerskiej ławki biegają obdarte dzieciaki i wrzeszczą jeden do drugiego, że się wzajemnie "poprzecwelają"? Nawet forma jest analogiczna. Tam mamy do czynienia z romantyzmem przestępczym - tutaj z romantyzmem patetycznego, teatralnego stylu wyjętego żywcem z sag.

A ponieważ całość odbyła się w przestrzeni jakkolwiek ulotnej, to jednak publicznej - stąd moja publiczna, bezpośrednia krytyka, Tyrssonie. Każdy z nas ma prawo do własnej wizji swojej religii, ale obchodziliśmy razem święto, uczestniczyliśmy w jednym blocie, piliśmy z rogu ten sam miód, dlatego absolutnie nie jest to rzecz, którą - moim zdaniem - można przemilczeć. Twoje zachowanie - powiedzmy to na głos - najwyraźniej nieprzemyślane i zakrawające na śmieszność, niestety - rzutuje w tym wypadku na wizerunek nas wszystkich. A także odziera z wartości wydarzenia, zachowania, działania zarezerwowane dla sytuacji ekstremalnych. Jest kpiną z honoru, walki i śmierci.

Mam nadzieję tylko, że jesteś w stanie tę krytykę z godnością przełknąć i - przykładowo - w odpowiedzi nie wyzywać na pojedynek mnie (sic!).
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: Kontakt z [B]bogami

Postprzez Thordis » niedziela, 6 maja 2012, 12:29

Thordis napisał(a):PS. Jeżeli chodzi o wypowiedź Tyrssona - to był po prostu bardzo ironiczny i złośliwy przykład, którym chciał pokazać, że jednak realia nasze i przodków się różnią, a ich wierne kontynuowanie i naśladowanie czy zrównywanie nie zawsze ma rację bytu.


Iso, czyżbyś jednak nie doczytała mojego komentarza przedstawionego jeszcze raz powyżej? Naprawdę uważasz, że ktokolwiek taką wypowiedź zamieścił NA POWAŻNIE? No to łopatologicznie. To BYŁA właśnie prowokacja. W dosłownym znaczeniu. Ironia i złośliwość - nie mnie oceniać czy udana - w czystej postaci i nic poza tym.

Druga sprawa. Dlaczego piszesz w liczbie mnogiej? Kogo oprócz Tyrssona masz tutaj na myśli? I dlaczego mieszasz jego i moje wypowiedzi? Nie jesteśmy jedną osobą, jesteśmy dwiema osobami, mamy prawo mieć do wielu spraw inne podejście i inne opinie, więc nie rozumiem czemu miałabym ponosić odpowiedzialność za jego czyny lub wypowiedzi albo on za moje? Nie rozumiem też dlaczego nasze odrębne wypowiedzi mają być ze sobą utożsamiane.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Następna strona

Powrót do Holmgang

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron