pytanko o przebaczenie

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Nofa » wtorek, 23 września 2014, 21:45

Wiesz, dla mnie to właśnie definicja nauki.
Obcowanie z przedmiotem, pytanie, dociekanie, własne poszukiwania.. :)
A romans z Eddami mam już któryś wieczór. Niebywale przyjemna taka nauka <3
Nofa
 
Posty: 35
Dołączył(a): sobota, 2 sierpnia 2014, 19:29
Lokalizacja: Kraków i okolice :)

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Sverrir » poniedziałek, 19 stycznia 2015, 21:31

Dużo się wybacza, ale wszystko ma swoje granice. Dobrze to widać na przykładzie postępowań Lokiego.
Dużym problemem, jest dysonans pomiędzy wszech obecną lokalna tradycją i wychowaniem, a wartościami wierzenia, na które się przeszło. Następuje starcie dwóch różnych moralności.
Uważam, że człowiek powinien być honorowy, czyli posiadający poczucie własnej wartości i żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami.
Pragnę również przypomnieć, że KozioU poruszył tu ważna kwestie: Nie ma jednej definicji honoru i "czynów honorowych". Przekonania każdego człowieka mogą być skrajnie różne.
Avatar użytkownika
Sverrir
 
Posty: 28
Dołączył(a): piątek, 9 stycznia 2015, 14:06
Lokalizacja: Warszawa, Białystok

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Nofa » niedziela, 22 lutego 2015, 21:33

Dlatego ślicznie dziękuję Wam za odpowiedź. Liczyłąm, że jest to hm... "bardziej uregulowane", ale chyba całkiem zadowala mnie, że tak właśnie nie jest. Nie ma to jak pozytywne zaskoczenie :)
Miałam, (a przynajmniej tak mi sie wydawało) pewien dosyć ostry dylemat moralny, który jednak sam się rozwiązał. Ale bardzo serdecznie dziękuję za odpowiedź.
Nofa
 
Posty: 35
Dołączył(a): sobota, 2 sierpnia 2014, 19:29
Lokalizacja: Kraków i okolice :)

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez maxx304 » piątek, 4 września 2015, 08:16

Wybaczcie, że odkopuję nieco temat, ale zastanawia mnie jeszcze jednak kwestia. Nie znalazłem dotychczas odpowiedzi, dlatego też niniejszym zapytuję: Co w momencie, kiedy zachowałem się niehonorowo/skrzywdziłem kogoś etc., po jakimś czasie chcę naprawić swoje błędy i wynagrodzić swój czyn, ale osoba, której wyrządziłem krzywdę, nie chce mi przebaczyć? Rozumiem, że dany czyn pozostaje jako "plama na honorze"? Bo chyba sama chęć naprawy nic nie znaczy, skoro osoba, której dotyczy, wcale jej nie chce.
maxx304
 
Posty: 3
Dołączył(a): czwartek, 16 lipca 2015, 08:34

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez ThorrUlfR » poniedziałek, 7 września 2015, 07:16

Widocznie za slabe zadośćuczynienie :P
Poznał tedy, iż zły nie jest! Bo by złym być duszę trzeba mieć i z ciemności na światło z pogardą spoglądać!
ThorrUlfR
 
Posty: 260
Dołączył(a): wtorek, 6 marca 2012, 13:50

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Thurs_84 » poniedziałek, 7 września 2015, 12:13

Jeśli Ty sam uważasz, że ten czyn był niehonorowy, to moim zdaniem jest to plama na honorze. Nie wiem kogo i jak skrzywdziłeś, to w sumie twoja prywatna sprawa. Natomiast pamiętaj, że ta osoba też może mieć swój honor i być może będzie musiało upłynąć sporo czasu żeby Ci przebaczyła. Ale zapamiętaj też jedno, asatryjczycy to wojownicy ]:) Trzeba walczyć o to co słuszne i jeśli popełniło się błąd próbować go naprawić. Być może po prostu ta osoba nie chcę Ci wybaczyć z różnych powodów: nie ten czas, nie ta droga, dobierasz złe środki by to naprawić.To już ty sam musisz wiedzieć. Trzeba walczyć, nawet Wyrd w jakimś stopniu da się zmodyfikować ]:)
Szczodrzy i śmiali ludzie żyją najlepiej,
Rzadko przygniata ich troska;
Tchórz i dusigrosz wszystkiego się lęka,
Trapią go nawet dary.

Hávamál 48
Thurs_84
 
Posty: 109
Dołączył(a): czwartek, 2 lutego 2012, 08:40
Lokalizacja: Katowice

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Sylcia » czwartek, 10 września 2015, 20:39

Moim zdaniem robiąc drugiej osobie czyn niehonorowy, to jej honor zostaje zraniony, dopóki nie będzie domagać się zadośćuczynienia / odwetu / innego zaspokojenia. Tak więc to jest problem tej drugiej osoby. Tobie może być głupio i przykro, rozumiem to, ale to nie zawsze znaczy, że z Twoim własnym honorem coś się stało, szczególnie jeśli jak mówisz, oferujesz naprawienie szkody.
Zwróć też uwagę, że ta równowaga w sprawach honorowych dla asatryjczyka będzie kwestią oddzielną od przebaczenia i powrotu do koleżeństwa, tj. za zabicie członka rodziny mogę chcieć od Ciebie grzywnę, jak ją dostanę to jesteśmy kwita (tak, że nie zabiję Ciebie w odwecie), ale to nie znaczy, że będziemy się dalej przyjaźnić :) Natomiast typowy członek społeczeństwa nieprzykładający wagi do honoru często zamiast dojść do porozumienia lub się mścić, po prostu strzeli focha i nic się nie da na to poradzić, jeżeli uważa to za najlepsze dla siebie rozwiązanie.
Nie zajmuję się już asatru ani runami, toteż proszę mnie o to nie nagabywać. Konta niestety usunąć się nie da :p
Sylcia
 
Posty: 146
Dołączył(a): sobota, 13 października 2012, 17:29

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Thordis » niedziela, 13 września 2015, 08:20

Z jedną rzeczą się nie zgodzę. Jeżeli zachowam się niehonorowo względem innej osoby, to moim zdaniem, niewątpliwie z moim honorem jednak "coś się dzieje". To, co dzieje się z honorem tamtego człowieka, to już kwestia tego jak on/ona zareaguje na moje zachowanie, jak sobie z nim poradzi, jak wybrnie z sytuacji. Uważam, że nie jestem w stanie pozbawić honoru drugiego człowieka, to może sobie zrobić tylko on sam. Siebie natomiast własnymi czynami jestem jak najbardziej w stanie honoru pozbawić. Uważam, że nasze czyny zależą wyłącznie od nas, nasz honor zależy od nas, każdy jest odpowiedzialny sam za siebie i za swoje czyny, zachowanie. Wpływamy na Wyrd innych, ale nie na ich honor. Przykładowo, jeżeli ktoś mnie obgada, nakłamie publicznie na mój temat czy mnie pobije, okradnie i zgwałci, to wpływa to na jego honor, nie mój. Może to wpłynąć na moją reputację (np. jeżeli inni uwierzą w kłamstwa na mój temat), a zależy to też od mojej reakcji (np. ktoś mnie publicznie uderzył czy znieważył, ale ja mu oddam lub nie). Czy tracę honor dlatego, że ktoś inny zachował się podle? No nie tracę. Czy tracę honor, gdy to ja się niehonorowo zachowam (np. bez powodu pobiję znacznie słabszego, który nic mi nie zrobił, okradnę kogoś podstępnie, oszukam kogoś, zdradzę bliskich)? Oczywiście, że tak. Bo to był mój czyn działający wbrew teoretycznie wyznawanym przeze mnie zasadom.

Druga sprawa, że nasza etyka jest jednak sytuacyjna, nie normatywna. Nie da się więc, nie analizując dokładnie sytuacji jednostkowych, określić, czy dany czyn był honorowy, czy nie. To jest zależne od wielu czynników, od kontekstu.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Thurs_84 » niedziela, 13 września 2015, 14:31

Zgadzam się z tym co napisała Thordis w 100 % ]:) Nasze czyny świadczą o naszym honorze, natomiast nasze czyny nie wpływają bezpośrednio na honor tej drugiej osoby. W takim razie po co byłaby nam ta etyka i 9 szlachetnych cnót? Czy mogę być ch..em, zachowywać się niehonorowy wobec drugiej osoby i to ta druga osoba traci honor? W takim razie Asatru bazowało by na zasadzie, "róbta co chceta". Mogę kogoś okłamać, obrazić, zdradzić, pobić i nadal jestem honorowy a druga osoba nie? Oczywiście, że tak to nie działa. Sam Maxx, który pisał o swoim niehonorowym czynie, wie że ten czy właśnie taki był. Kwestia tylko tego jak podchodzi do tego ta druga osoba. Może Maxx robi wszystko co w jego mocy ale niestety osoba pokrzywdzona strzela focha i jest złośliwa albo może nie stara się za bardzo. Tego nie wiem i oceniać nie będę, tą sytuacją zna tylko on i ta osoba. Natomiast jeśli zachowujemy się niehonorowo to jest to plama na naszym honorze.
Szczodrzy i śmiali ludzie żyją najlepiej,
Rzadko przygniata ich troska;
Tchórz i dusigrosz wszystkiego się lęka,
Trapią go nawet dary.

Hávamál 48
Thurs_84
 
Posty: 109
Dołączył(a): czwartek, 2 lutego 2012, 08:40
Lokalizacja: Katowice

Re: pytanko o przebaczenie

Postprzez Thordis » poniedziałek, 14 września 2015, 08:23

Teraz mi się jeszcze tak urodziło, w kwestii tej osoby, która nie daje Ci naprawić błędów. Warto pamiętać, że... wcale nie ma takiego obowiązku. To jest jego/jej dobra wola lub tejże dobrej woli brak. Nie mamy obowiązku dawać szansy każdemu, kto nas skrzywdził, nawet jeżeli stara się naprawić błędy.
Moim zdaniem to działa na dokładnie takiej samej zasadzie jak kiedyś np. od zabójcy krewnego można było przyjąć główszczyznę, ale można było równie dobrze odmówić jej przyjęcia i zadowolić się jedynie zemstą. Wiadomo, na pewno czyn, o którym mówisz, jest do tego niewspółmierny, ale zasada jest ta sama. Znów bez kontekstu ciężko jest określić, czy to tamta osoba się rzeczywiście niepotrzebnie focha, czy może to Ty zrobiłeś jej taką krzywdę, za jaką ona/on NIE CHCE żadnego zadośćuczynienia, bo ma już po prostu Ciebie dość. To umiesz ocenić już Ty sam.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron