O źródłach asatryjskiej etyki

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez myszaq » piątek, 10 sierpnia 2012, 10:29

Isa napisał(a):Obdarzanie czymkolwiek jednak ludzi obcych - często niepotrafiących tego docenić - w imię błędnie pojmowanej hojności osobiście nazwę tylko naiwnością i brakiem szacunku dla własnej pracy, zasobów i czasu. Tę samą pracę, zasoby i czas mogę wykorzystać pożyteczniej dla siebie lub ludzi, którzy na to zasługują. Więc tak, skąpstwo nie jest dobre, ale hojności nie należy kierować do całego świata.


Nic dodać, nic ująć. @]:D
Avatar użytkownika
myszaq
 
Posty: 207
Dołączył(a): czwartek, 22 września 2011, 13:43
Lokalizacja: Poznań

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Leśna » piątek, 10 sierpnia 2012, 12:07

Poza tym chęć "zarąbania" kogoś musi wynikać z jakiegoś rodzaju wrogości. A o ile człowiek spoza bliskiego kręgu nie jest zagrożeniem - nie ma mowy o wrogości, bo jest to osoba raczej obojętna. Ni zieje, ni grzębi. A żadnych zobowiązań jako takich wobec niej się nie ma, choć warto mieć na uwadze, że żyje się w społeczeństwie. Więc ustąpię miejsca starszej pani w tramwaju, pożyczę też sąsiadce cukier, jeśli poprosi. Czasem nawet gdy pan żulik poprosi o papierosa, to dam mu papierosa, nie zubożeję. Ale mam prawo nie dać, czyż nie?
Avatar użytkownika
Leśna
 
Posty: 160
Dołączył(a): piątek, 20 maja 2011, 21:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Isa » piątek, 10 sierpnia 2012, 12:22

Leśna napisał(a):A żadnych zobowiązań jako takich wobec niej się nie ma, choć warto mieć na uwadze, że żyje się w społeczeństwie. Więc ustąpię miejsca starszej pani w tramwaju, pożyczę też sąsiadce cukier, jeśli poprosi. Czasem nawet gdy pan żulik poprosi o papierosa, to dam mu papierosa, nie zubożeję. Ale mam prawo nie dać, czyż nie?

Oczywiście, to są drobiazgi - nic Cię to nie kosztuje - dlaczego więc nie? Ale kiedy pomyślę o pewnej znajomej, która dziesiątkom ludzi - znajomym znajomych znajomych - robiła profesjonalne strony internetowe, portfolia, plakaty itd. za przysłowione piwo, to uważam, że sytuacja jest skrajnie inna. W tym momencie pseudohojność - której zdaje się tutaj hołdować Szerszeń, przyrównując mnie za jej brak do schizofrenicznej postaci rodem z inkwizycji hiszpańskiej - jest pozwalaniem światu na wyzyskiwanie się. Wg mnie to - w imię niejakiego męczennictwa - wpisuje się w chrześcijańskie zastałości w myśleniu znacznie bardziej.

Naturalnie, Szerszeniu, to także nic osobistego. Rzucam nowe światło: na ukryte groźby ugrzęźnięcia w postkatolickim myśleniu ;)
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Leśna » piątek, 10 sierpnia 2012, 13:15

Tego typu oddawanie się innym przekracza granice hojności... na rzecz pewnych zaburzeń osobowości, jak sądzę.
Avatar użytkownika
Leśna
 
Posty: 160
Dołączył(a): piątek, 20 maja 2011, 21:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Isa » piątek, 10 sierpnia 2012, 14:07

Wiesz, wydaje mi się, że czasami to jest po prostu wiara w innych ludzi i ich zdolność do doceniania. Niestety, smutna rzeczywistość jest taka, że w większości owej zdolności społeczeństwo jest totalnie pozbawione. Nie chodzi o to, żeby zmieniać podejście na całkiem pesymistyczne czy cyniczne, ale żeby znaleźć pewien złoty środek i pamiętać również o sobie - mamy do tego absolutne prawo ;)
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Leśna » piątek, 10 sierpnia 2012, 15:24

Faktycznie, może to być kwestia wiary w ludzi. Patrzę jednak na sprawę hojności - robienia czegoś dla innych - obdarowywania - z punktu widzenia więzi, które przy okazji powstają lub których istnienia hojność jest odzwierciedleniem. Większość ludzi hojny dar ze strony osoby, z którą są nie związani, odbiera podświadomie jako coś głęboko niestosownego; brak możliwości i potrzeby (bo przecież to niemal obca osoba) odwzajemnienia się rodzi często poczucie winy, przeradzające się w lekceważenie lub podejrzliwość. Zwykle ktoś przyjąwszy taki "nieuprawniony" dar bynajmniej nie szuka późniejszych kontaktów z osobą, która go obdarowała. chyba że jest biegły w wykorzystywaniu innych - wtedy na pewno wróci.
Ale przecież to, co dla jednego jest "hojne", dla drugiego człowieka nie będzie bardziej kłopotliwe od pożyczenia szklanki cukru... Dlatego sądzę, że przede wszystkim trzeba znać samego siebie - dajesz tyle, ile możesz, oceniając to subiektywnie. A niezależnie od skali zjawisk chyba tak to wychodzi, że im bliżsi ludzie, tym dajemy więcej ]:D
Avatar użytkownika
Leśna
 
Posty: 160
Dołączył(a): piątek, 20 maja 2011, 21:30
Lokalizacja: Wrocław

Re: O źródłach asatryjskiej etyki

Postprzez Isa » piątek, 10 sierpnia 2012, 15:52

Tak, poza tym wymiana prezentów bardzo korzystnie wpływa na budowaną relację, przynajmniej - z tym się zgadzam - dopóki ktoś nie poczuje się skrępowany. Wszystko zasadniczo sprowadza się do wyczucia stosowności w danej chwili ;)
Íss er árbörkr
ok unnar þak
ok feigra manna fár.
Avatar użytkownika
Isa
 
Posty: 279
Dołączył(a): poniedziałek, 28 marca 2011, 18:03
Lokalizacja: Wrocław

Poprzednia strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość