Wychowanie dzieci

Re: Wychowanie dzieci

Postprzez Thordis » niedziela, 27 stycznia 2013, 21:31

To ja też może odpowiem z mojego doświadczenia. Po pierwsze - dziecko tak małe jak Twoje uczy się najpierw przez obserwację rodziców. Więc - rób swoje, to co uważasz za słuszne, a dziecko widząc to, będzie to uważało za domyślne. To Ty jesteś jego ojcem. Więc na razie to Ty jesteś jego autorytetem.

Ja mam sześcioletniego obecnie syna i widzę, że Dziecko chodzi do szkoły i tam również nie ma problemów. Zresztą starałam się wybrać szkołę we w miarę bliskiej okolicy, która będzie mi odpowiadała. Nie posłałam dziecka do najbliższej szkoły - na wsi, w hermetyczne, plotkarskie i nieprzyjazne środowisko. Wybrałam szkołę nieco dalej, już w mieście, gdzie środowisko jest normalne, a współpraca z nauczycielami, dyrekcją i pedagogiem doskonała. Jest to szkoła integracyjna, gdzie chodzą także dzieci niepełnosprawne, jest trochę ateistów i innowierców (w stosunku do katolickiej większości), dziecko czarnoskóre, kilku obcokrajowców i szkoła kładzie ogromny nacisk na zdrową tolerancję i brak uprzedzeń. Dzieci mają lekcje etyki, a także blok zajęć właśnie dotyczących tolerancji (o niepełnosprawnościach, chorobach, różnych kulturach, kolorach skóry, religiach itd.). Jestem bardzo zadowolona i jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby dziecko w szkole miało problemy z powodu innego wyznania. Zresztą dziecko, dla którego wartości z domu rodzinnego są naturalne, samo tłumaczy pani w szkole i kolegom, jako najnormalniejszą rzecz na świecie, że chętnie też zrobi ozdoby na świąteczne drzewko, bo wtedy, gdy tamte dzieci mają Boże Narodzenie, my też stroimy swój dom na Jul.

Druga sprawa - dziecko rośnie i na każdym etapie rozwoju trzeba bardzo dużo z nim rozmawiać. Jeżeli rozmawiasz z dzieckiem i dobrze się rozumiecie, ono Ci ufa. Jeżeli umiesz utrzymać rodzicielski autorytet i zdrowy balans między dyscypliną a wzajemnym zrozumieniem, dziecko czuje mniejszą potrzebę buntu przeciw Tobie i Twoim wartościom. Wybiera natomiast samo - gdy dorośnie. Nie zabraniaj, nie nakazuj. Nie każ dziecku uczestniczyć w blotach i stać godzinę na mrozie z kamienną twarzą i pełną powagą, ale też jeżeli pewnego dnia, jeśli wpadnie na pomysł obejrzenia katolickiego kościoła od wewnątrz, idź z nim tam na wycieczkę i nie demonizuj tego miejsca, raczej pokaż mu podejście "ok, pójdziemy pozwiedzać i dowiedzieć się czegoś o obcej kulturze, to świetny pomysł, bo taka wiedza poszerza horyzonty".

Ja z moim synem staram się tak właśnie postępować i widzę, że to na niego dobrze wpływa. Nie każę dziecku stać z kamienną twarzą podczas blotu. Czasem zabieram ze sobą syna, bo 1. nie mam go z kim zostawić, 2. nie chcę, by wyrobił sobie przeświadczenie, że matka łazi po lasach z ciotkami i wujkami i robi jakieś tajemnicze rzeczy, których dzieciom nie wolno oglądać. Ale dziecko jest tylko dzieckiem i nie musi rozumieć powagi sytuacji. Może zająć się sobą albo się bawić z innymi dziećmi w pobliżu i po prostu nie przeszkadzać dorosłym odprawiającym rytuał. Może stać obok i się przyglądać, przysłuchiwać, jeżeli ma ochotę - przecież starzy nie mają przed nim nic do ukrycia. A jeżeli chce, czuje potrzebę, może stanąć z dorosłymi w kręgu i jak każdy powiedzieć coś od siebie, gdy dorośli udzielą mu głosu. A dzieci potrafią zadziwiać i czasem okazuje się, że rozumieją więcej, niż nam się wydaje. Osoby, z którymi obchodziłam tegoroczne Jule mogą coś na ten temat powiedzieć ;)

Z drugiej strony w zeszłym roku syn po zabawie z koleżanką z katolickiej rodziny w okresie Wielkanocy, zapytał mnie, czy możemy pójść do kościoła obejrzeć figurkę, która tam jest, bo Milena mówiła, że jest ładna. Więc wzięłam dziecko i poszliśmy, weszliśmy kulturalnie do kościoła, obejrzeliśmy figurkę i wróciliśmy do domu rozmawiając o tym, że ta figura przedstawia boga, którego niektórzy ludzie czczą i dlatego trzeba ją oglądać grzecznie i po cichu, żeby nie przeszkadzać ludziom, którzy tam rozmawiają ze swoim bogiem w nieco inny sposób niż my ze swoimi, bo ich wiara i kultura jest inna. A także o tym, że nawet dla nas, mimo że nie czcimy boga, którego wyobrażeniem jest ta figura, jest ona wartym obejrzenia dziełem sztuki, a kościół interesującym zabytkiem architektonicznym, więc młody miał fajny pomysł, że się tam wybraliśmy.

Dzieci wychowane od maleńkości w konkretnej tradycji podchodzą do niej bardzo naturalnie - tak jak dla katolickich dzieci naturalne jest katolickie wychowanie. I tak samo jak katolickie dzieci, dorastając weryfikują poglądy wyniesione z domu, tak i nasze dzieci z czasem będą je weryfikować. I dobrze. Niech myślą samodzielnie, niech się uczą i gdy dojrzeją, zadecydują o sobie. I jeżeli rodzice postępują mądrze, to dzieci albo uznają kiedyś, że wartości, które im przekazali są słuszne i będą je kontynuować, albo odnajdą własne, ale wciąż pamiętając, że te rodziców też należy szanować, bo do tej pory się źle na tym nie wychodziło. A my, jako rodzice, musimy kiedyś wypościć ptaszki z gniazd i pozwolić im żyć tak, jak zechcą, być szczęśliwymi na wybrany przez nie sposób. Nawet jeżeli jest inny niż nasz. Ja będę przeszczęśliwa i dumna z siebie jako rodzica, jeżeli mój syn pozostanie przy moich wartościach. Ale jeżeli nie to cóż, jego wybór, widocznie jego droga jest inna i jeżeli tylko będzie w ten sposób szczęśliwszy to ja czuję się w obowiązku to uszanować.

Ale jeszcze pytanie. Czy Twoja żona/partnerka, matka dziecka, podziela Twoje poglądy i wartości, czy jednak wyznaje inne? Bo to ważne. Przecież oboje jesteście jego rodzicami. Jeżeli podziela Twoje to sprawa jest łatwiejsza. Jeżeli nie - nieco trudniejsza, bo wówczas musicie, przede wszystkim, dojść do porozumienia w tej kwestii między sobą i wykazać się ogromnym rozsądkiem, rozwagą, co może nie być proste. Ale, z tego co wiem, Gotthard, który wychowuje dziecko wspólnie z żoną katoliczką, radzą z tym sobie i już się wcześniej w tym temacie wypowiadał na temat tego typu problemów. I z jego wypowiedzi wnioskuję, że jeżeli oboje partnerzy są mądrymi rodzicami - to się da. Chyba, że wychowujesz dziecko sam - wówczas pytania nie było i, oczywiście, to wyłącznie Ty o tym decydujesz.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Wychowanie dzieci

Postprzez Dachs » wtorek, 12 lutego 2013, 14:30

Dziękuję wszystkim za te kilka uwag - jakoś się czuję podniesiony... na duchu ]:0
Ostatnio problemy przyszłości jakoś zbladły - córcia uskutecznia operację "Biały Kieł" x 4. 39 stopni i ryk :twisted:
Dachs
 
Posty: 55
Dołączył(a): środa, 16 stycznia 2013, 12:08
Lokalizacja: Kraków

Poprzednia strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron