Odwaga

Odwaga

Postprzez KRI_SyS » środa, 4 maja 2011, 18:46

Asatrjczyk nie może być tchórzem, to jasne. Jak jednak dziś pojmujemy odwagę? Dziś, gdy nie ma już Grendeli (grendelów?) do zabicia, gdy nie żeglujemy na co dzień po burzliwych morzach, czym jest dla nas odwaga?

Myślę, że odwaga to przede wszystkim zdolność do pokonywania własnego strachu i barier jakie stawiamy sami sobie. Codzienne przełamywanie się, nie poddawanie się strachowi czy lękom. To śmiałe wyznaczanie własnych celów, dzięki którym przysparzamy szczęścia sobie i osobom nam bliskim.

Dla mnie odwaga to przekonanie, że potrafię pokonać własne słabości. To wyznaczanie własnych celów nie przez pryzmat moich ograniczeń, lecz moich pragnień. Odwaga to również niezbędny czynnik do ich osiągania po wyznaczeniu ;)

Odwaga jest mi również potrzebna zawsze wtedy, gdy muszę postąpić bezkompromisowo. Gdy muszę dokonać trudnego wyboru, wbrew opinii innych, ale zgodnego z własnym poczuciem honoru.

Jak Wy rozumiecie odwagę? Jak widzicie ją w codziennym życiu? Z czym Wam się kojarzy? W czym pomaga?
"... ty się weseliwszy i miód spijawszy, zanim żniwiarz po ciebie przyszedłszy..."
Avatar użytkownika
KRI_SyS
 
Posty: 52
Dołączył(a): środa, 30 marca 2011, 19:10
Lokalizacja: Wrocław

Re: Odwaga

Postprzez Sigrarr » środa, 4 maja 2011, 21:06

OffTopic!
Robert Stiller odmienia "Grendli", wydaje mi się, że rozsądnie.
Sigrarr
 
Posty: 330
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 22:15
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Odwaga

Postprzez Wotan » środa, 4 maja 2011, 21:23

Wiesz, nie brakuje prawdziwych walk(wojny, ulica i te sprawy) w których trzeba się wykazać wiadomo jaką odwagą, a pokonywanie strachu to wiadomo, wszędzie jest potrzebne praktycznie, a odwaga to ta umiejętność która pozwala nad strachem, może nie zapanować - ale na tyle go ignorować ,że jesteś w stanie działać.
Avatar użytkownika
Wotan
 
Posty: 228
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:37

Re: Odwaga

Postprzez Ask » piątek, 6 maja 2011, 12:08

Dlanie odwagę jest bycie ucziwym wobec siebie nawet wtedy kiedy otoczenie temu nie sprzyja. Jest to też gotowośc działania w momencie zagrożenia dla swoich bliskich i swojej osoby. I co ważne możliwośc artykułowania swoich poglądów nawet kiedy mogą one narazic mnie na krytykę innych.
Ask
 
Posty: 187
Dołączył(a): wtorek, 29 marca 2011, 12:28

Re: Odwaga

Postprzez Thorbiern » piątek, 6 maja 2011, 17:27

W dzisiejszych czasach, (z resztą, także w epoce Wikingów) odwaga w jej kontekście "wojennym"-to banał. Tak dziś, jak i w epoce drakarów-wojna to zawód-praca i na tym tle przywoływanie odwagi, jako pojęcia etycznego jest bez sensu. Tu zgodziłbym się z Askiem, dziś odwaga- to głównie odwaga bycia sobą.
W mojej opinii to także gotowość do stawiania czoła codziennym, prozaicznym wyzwaniom. Unikanie chowania głowy w piasek i przyjmowanie odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Myślę, że może to być również zdolność pogodzenia się z własnymi ograniczeniami- w znaczeniu "starcia" się z wewnętrznymi demonami.
"Pompowanie" własnego ego nawet przed samym sobą jest śmieszne,tak więc przyznanie sobie prawa do bycia niedoskonałym tez wymaga odwagi-głównie u ludzi "wymagających" od siebie. Reasumując, odwaga to dla mnie wewnętrzna siła ducha pozwalająca zmierzyć się z "wrogami" w nas samych i w świecie nas otaczającym.
Þorbjörn Ríkarðson
Avatar użytkownika
Thorbiern
 
Posty: 203
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 16:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Odwaga

Postprzez Ask » piątek, 6 maja 2011, 17:46

@ Thorbiern - róg z miodem dla Ciebie, za odwagę!
Ask
 
Posty: 187
Dołączył(a): wtorek, 29 marca 2011, 12:28

Re: Odwaga

Postprzez Szerszen » piątek, 6 maja 2011, 18:38

Ulfowa sakiewka mocno się skurczy.... bo i ja postawię... ;-)
Skalat maðr rúnar rista, nema ráða vel kunni
Avatar użytkownika
Szerszen
 
Posty: 1234
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 07:31
Lokalizacja: Warszawa

Re: Odwaga

Postprzez KozioU » piątek, 6 maja 2011, 20:09

Do postu Thorbierna dodałbym jeszcze, że jakakolwiek odwaga w odniesieniu do wojny przestała mieć znaczenie ok. 100 lat temu, kiedy walka z przeciwnikiem stała się wciskaniem guzika kiedy 2mm sylwetka ludzika pojawi się w metalowej szczelinie na końcu rury (albo wciskanie innego guzika nie widząc nawet miejsca gdzie wyląduje pocisk). Prawdziwych jaj wymagało bronienie z toporem swojej wsi przed najazdem bandytów, kiedy mózg i kawałki czaszki chlapały na twarz. ;)

A dziś dla mnie odwaga to gotowość do postępowania zgodnie z pozostałymi cnotami, nawet kiedy wiąże się to z wybraniem "ścieżki pod górę". Ale mimo że Asatru to nie jest droga na skróty, to przynajmniej idzie się w dobrym towarzystwie!
A furore Normanorum libera nos, O Domine!
Avatar użytkownika
KozioU
 
Posty: 1338
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 00:54
Lokalizacja: Warszawa

Re: Odwaga

Postprzez Svartberg » wtorek, 17 maja 2011, 07:26

Nie zapominaj o tym że, szczególnie w środowisku ludzi młodych, takich jak ja czy Wotan, dochodzi do zaczepek na ulicy. Zastanawiam się jak odnosi się cnota Odwagi do takowych sytuacji, bo niby można zgrywać wikinga i rzucać się na wszystkich w koło, z tym że kłóci się to z podstawowymi zasadami zdrowego rozsądku. 1000 lat temu można było być pewnym honorowej walki, teraz ćpun wsadzi Ci kosę zanim zdążysz mrugnąć za to że nie chciałeś mu się dołożyć do grama zielska.
Rock on, Herr Technoviking!
Avatar użytkownika
Svartberg
 
Posty: 30
Dołączył(a): poniedziałek, 21 marca 2011, 06:23

Re: Odwaga

Postprzez Olaf » wtorek, 17 maja 2011, 08:16

Dobrze powiedziane, Svartberg. Chociaż co do tego, iż 1000 lat temu można było być pewnym honorowej walki, to dla mnie lekka przesada. Ale, mimo wszystko, na pewno o wiele większe szanse się miało na uczciwy pojedynek, niźli dzisiaj.

Ostatnio nawet się zastanawiałem nad aspektem odwagi, właśnie odnośnie tych niechlubnych zaczepek. Jakiś czas temu zdarzyło mi się iść ze swoją Lubą i jej koleżanką uliczką, i spotkaliśmy na swej drodze czterech jegomości w sportowych ubrankach. Nie było to jakieś bezpośrednie zagrożenie, bo tylko nawrzucali nam od tych i tamtych...ale miło nie było.
Jeśli zapragnąłbym odwetu za poniżenie (zwłaszcza, że nie cierpię, gdy ktoś poniża kobiety), to najpewniej rozpoczęła by się bójka. I wtedy, szacując swoje szanse, wyszedłbym miernie. Ja jeden i czterech bezkarkowców, o dobrą połowę szerszych ode mnie.
Tak więc puściłem to płazem, i oddaliliśmy się od nich.
I właśnie wtedy włączyła mi się rozkmina. Czy postąpiłem jak tchórz, bo nie zareagowałem w żaden agresywny sposób, czy też dobrze zrobiłem, bo dziewczyny mogły bezpiecznie iść dalej?
Jeśli oni by zaatakowali (fizycznie) mnie lub którąś z dziewczyn, to nie pozostałbym bierny, to raczej oczywiste. Nie mam zwyczaju kulić ogon pod siebie i skomleć, gdy biją. Ale co robić, gdy w podanych okolicznościach ktoś obrzuca mnie i bliskie mi osoby przysłowiowym "łajnem"? Lepiej kierować się honorem, czy rozsądkiem?
Avatar użytkownika
Olaf
 
Posty: 123
Dołączył(a): wtorek, 10 maja 2011, 20:32
Lokalizacja: Łódź

Następna strona

Powrót do Etyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron