Goci na ziemiach polskich

Goci na ziemiach polskich

Postprzez Ulf » środa, 25 września 2013, 23:06

-----------
Byli różni Germanie. Nasi, Wandalowie, to raczej kultura zbieżna z germańską wyrosła na starszym, nieznanym etnicznie podłożu. Kolejno (pomijając drobne odstępstwa): kulturę łużycką mogły załamać różne czynniki. Ja sądzę, że zmiany klimatu. W końcu Biskupin świetnie się zachował bo go zalało. Żyzna obszary dawniej wykorzystywane zabagniły się lub znalazły pod wodą. Gospodarujący na wydmach, suchszych, wzniesionych miejscach, niejako na uboczu, mieszkańcy Pomorza zdominowali swą kulturą znaczne obszary. Na bazie kultury pomorskiej, po ponownym osuszeniu urodzajnych ziem, zaczął się rozkwit kultury przeworskiej, którą wiąże się z Germanami. Nie ma danych z terenów kultury przeworskiej o składaniu ofiar z ludzi. Przynajmniej ja nie słyszałem.
Wandalowie wywędrowali stąd z różnych przyczyn ale znamiennym jest, że sforsowali limes rzymski - Ren, dzięki temu, że zamarzł. Zamarznięty Ren aż nadto dobitnie świadczy o kolejnych zmianach klimatu. Potem przyszli Słowianie, w części przyszła ich kultura (wg badań "autostradowych" 40% Wandalów zostało na miejscu a załamanie ich kultury nie było spowodowane wyludnieniem [słynna rzekoma pustka osadnicza] lecz rozrzedzeniem osadnictwa i może załamaniem handlu wzdłuż bursztynowego szlaku).
Pozostaje pytanie czy przeworczycy byli Germanami. Ktoś (nie pamiętam czy Jordanes) twierdził, że mówią jak Goci. Zachowało się jedno czy dwa zdania ale istnieje możliwość, że są gockie. Parę imion i arianizm przejęty prawdopodobnie od Gotów. I ogólnie - cechy kreolskie języków germańskich.
Jest jeszcze ślad jakiegoś kentum w naszym języku.
Pewnie byli Germanami ale takimi na skraju (DNA mitochondrialne na naszym terenie wskazuje na ciągłość zasiedlenia, znaczniki z chromosomu Y raczej na napływ a w każdym bądź razie na odrębność od Germanów. Z tym, że po Wandalach genetycznie nic uchwytnego nie pozostało.

Na naszych terenach brak śladów ofiar z ludzi. Były doniesienia o ołtarzach do krwawych ofiar na górze Dobrzeszowskiej w kieleckim ale okazały się całkowicie fałszywe. Nasi Germanie powstali jako grupa tu, u nas, nie czerpali ze wzorców zachodnich.
------------------------


Pozwoliłem sobie powyżej zacytować wypowiedz Pośwista, na która natrafiłem czytając pewien wątek na FB.
Jak dla mnie wynika z niej, co mnie zresztą bardzo cieszy, ze w środowisku słowiańskich rodzimowierców zaczynają powoli pojawiać się głosy, wskazujące na rosnąca świadomość faktu, że germańskie dziedzictwo też należy do historii naszych ziem. Że dawni Germanie nie byli żadnym „obcym elementem” na współczesnych polskich ziemiach, lecz byli i są tak samo „miejscowi” jak i Słowianie.
Biorąc pod uwagę poświadczona historycznie przez starożytnych autorów mnogość i różnorodność germańskich plemion żyjących niegdyś między Odra i Bugiem wydaje się być rzeczą niemożliwą by wszystkie z nich pojawiły się u nas na skutek „wędrówek ludów”.

Zresztą same określenie „migratio gentium” czyli „wędrówka ludów/narodów"; zapożyczone od antycznych autorów jest mocno nieprecyzyjne. To tłumaczenie jest w rzeczy samej pod względem semantycznym mocno wątpliwe, jeśli nie wręcz błędne. Już bowiem w czasie wczesnego średniowiecza słowo gens tak bardzo zmieniło swoje znaczenie, że stało się w zasadzie homonimem samego siebie. Ponadto nie dysponujemy żadnym językowym instrumentarium pozwalającym stosować taką terminologię, na której nie odcisnęłoby piętna pojęcie ludu czy narodu z okresu rewolucji francuskiej.
Wyrażenia takie jak gens, genus, genos, genealogia, natio - noszą w sobie pojęcie biologicznej wspólnoty pochodzeniowej. Natomiast historie plemienne stawiają znak równości między narodem a wojskiem, stojąc tym samym na gruncie prawdy historycznej. Co więcej, źródła historyczne potwierdzają zasadę wieloetniczności takich gentes.
Nie są to „całe" narody; nigdy nie obejmują wszystkich możliwych członków gens i stale ulegają przeobrażeniom; ich powstanie to nie kwestia krwi, lecz ustroju i tradycji. Początkowo oznacza to niewiele więcej niż skupienie i utrzymanie heterogenicznych grup tworzących wojska barbarzyńców. Przywódcy i reprezentanci „znanych" rodów, to jest tych rodzin, które swoje pochodzenie wywodzą od bogów, a o swej charyzmie mogą zaświadczyć odpowiednimi sukcesami, tworzą „źródła tradycji", wokół których powstają nowe plemiona, za pomocą których oddzielają się i przekształcają grupy etniczne. Kto przyznaje się do takiej tradycji, a jest do niej dopuszczony czy to z racji urodzenia, czy sprawdzenia się w działaniu, jest częścią, gens, jest członkiem nie koniecznie biologicznej wspólnoty pochodzeniowej, lecz wspólnoty pochodzeniowej opartej na tradycji.
(Wolfram Herwig,- Die Goten)

Dlatego należy mieć na uwadze te różnice pojęciowa, porównując źródła pisane dotyczące interesującego nas okresu, bo nieco inne znaczenie będzie miał lud/naród u Tacyta czy Ptolemeusza, a i inne u Kasjodora i Jordanesa opisujących np. historie Gotów.

Ale wracając do głównego tematu...
Spójrzmy na olbrzymie obszary zajmowane swego czasu przez kulturę łużycką – która nota bene nie była żadną kultura proto-słowiańską, jak przez lata usiłowano nam wmówić w imię swego czasu politycznie poprawnej idei prasłowiańskości ziem polskich. Tak jak wspomniał powyżej cytowany Poświst, połnocno-zachodnia ( czyli tzw. kaszubska lub wejherowsko-krotoszyńską) część tej kultury przeszła w kulturę pomorska, z której prawdopodobnie wywodzi się zarówno kultura przeworska , jak i kultura oksywska z której później wyewoluowała kultura wielbarska.

Obrazek
-3500-3000 - "kultura"ceramiki sznurkowej

Obrazek
-2600-400 - kultura Nordyjska (czerwona) i -600-0 - kultura Jastrofska (różowa)

Obrazek
-1700-400 - kultura Luzycka (jasnozielona)

Obrazek
-600-200 - kultura Pomorska (jasnozielona)

Obrazek
-200-(+)100 kultura Oksywska (jasnobrązowa) i -300-(+)600 kultura Przeworska (jsnozielona)
[ciemnoczerwony-k.Jastrofska, ciemnozielony-k.Nordyjska, fioletowy-k.Bałtyjska]

Obrazek
0-(+)400 kultura wielbarska (czerwona) i kultura Przeworska (zielona)
[różowy-k.Dębczyńska(Rugiowie?), żółty-k.Bałtyjska]

[Wykorzystano tu] wyniki badań prowadzonych między innymi przez R. Wołągiewicza, a dotyczące
rytmu zakładania i opuszczenia cmentarzysk przez ludność kultury wielbarskiej.
Wynika z nich, że osadnictwo kultury wielbarskiej na terenach
leżących bezpośrednio na wschód od dolnej Wisły – na Ziemi Chełmińskiej,
na zachodnim skraju Pojezierza Iławskiego, na dolnym Powiślu,
a być może także na zachodnich stokach Wysoczyzny Elbląskiej – swymi
tradycjami sięga, [...] kultury oksywskiej młodszego okresu przedrzymskiego.
(Adam Cieślinski - Przemiany osadnicze kultury wielbarskiej w dorzeczach Pasłęki, Łyny i górnej Drwęcy)


Pytanie czy któraś z wcześniejszych kultur poprzedzających przeworska i wielbarska była „germańska” nie zostało przez naukowców do dzisiaj bezdyskusyjnie rozstrzygnięte, jednakże z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć ze tak. Już młodsza od wielbarskiej, kultura oksywska o której pisałem parę postów wcześniej, wykazywała dużo zbieżności z kultura jastrofska, a to właśnie ona została już dawno jednoznacznie określona jako kultura proto-germańska.
W każdym razie obydwie wymienione kultury, przeworska i wielbarska, ujawniają w warstwie materialnej i kulturowej cechy charakterystyczne przypisywane Wandalom i Gotom

Czy sama archeologia może nam zadowalająco odpowiedzieć na pytanie etnogenezy „wschodnich Germanów”? Raczej nie. Może za to potwierdzić (lub nie) informacje zawarte źródłach pisanych.
Nie ma ich co prawda zbyt dużo, ale mamy wzmianki o Gotach i Wandalach u autorów antycznych jak i u wczesnośredniowiecznych. I nie zapominajmy również i o ówczesnych gockich kronikarzach lub raczej historiografach opisujących mniej lub bardziej mityczne dzieje swojego ludu.

Najobszerniejszym dziełem dotyczącym Gotow i które niestety nie zachowało się w całości do dzisiejszych czasów, było „Historia Gothorum” Kasjodora. Na szczęście wiele jego fragmentów wykorzystał Jordanes pisząc w V w swoja „Getica”, i to dzięki niemu mamy możliwość dokładnie poznać dzieje Gotów niejako z pierwszej reki. Istnieje tez teoria , wg której Jordanes po prostu skompilował dzieło Kasjodora dopisując do niego niewielkie fragmenty wzięte z jakiejś innej kroniki i ze w zasadzie można stawiać znak równości między tym co napisał Kasjodor i Jordanes..Oczywiście o tym, ze ówczesne pojęcie historii i tego co miała przekazywać znacznie różniło się od dzisiejszego, nie trzeba chyba wspominać. Tym bardziej ze najwcześniejsze dzieje Gotów zostały przez Kasjodora/Jordanesa opowiedziane na podstawie przekazu ludowego zachowanego w „prisca carmina”. Były to tzw. „starożytne pieśni” o których wspominał już Tacyt w Germanii i które byle znane wszystkim Germanom jako nośnik tradycji, przed rozpowszechnieniem się słowa pisanego.
Oczywiście należy liczyć się z rożnymi deformacjami przekazu tego nośnika, jako ze w głównej mierze odnosiły się one do legendarnych czy półlegendarnych zdarzeń i poświęcone były gloryfikacji poszczególnych bohaterów czy tez rodów.
Dlatego tez wersja Kasjodora czy tez później Jordanesa może być „nieco” wybiorcza, i być bardziej opowieścią o dziejach królewskiego rodu Amalów, którego dziedzicem był Teodoryk Wielki i na którego polecenie została spisana. Jeśli tak spojrzymy na „Getice” okaże się, za na podstawie historii jednego rodu, usiłujemy zrekonstruować historie całego narodu, co nie zawsze musi pokrywać się ze sobą. Ale również dzięki temu możemy pewne elementy tej historii dopasować do wyników uzyskanych dzięki współczesnej wiedzy ( archeologii, etnologii, lingwistyki, palinologii itp.) nie popadając we wzajemne sprzeczności., jak to np. miało miejsce z trzema okrętami króla Beriga, czy „gockimi” toponimami w Skandynawii.

I dlatego korzystając z materiału porównawczego dostępnego dzięki tym roznym dziedzinom dzisiejszej nauki możemy otrzymać dość spójny obraz dziejów wschodniogermańskiego etnosu.
I o ile współcześni naukowcy nie są 100% pewni, skąd tak naprawdę na arenie historii wzięli się Wandalowie i Goci, to Kasjodor „wie” to dokładnie - w roku 1490 p.n.e. przodkowie Gotów pochodzących bezpośrednio od boskiego Gauta (Odyna/Wotana) przybyli na na trzech statkach do Gothiskandza i pokonawszy Ulmerugiow a później Wandalów osiedlili się na tej ziemi.
Gothiskandza oznacza wyspę Gotów, lub co bardziej prawdopodobne Gothi-skandza czyli Wybrzeże Gotów.

Nazwa Scatia, Scantia, Scania, Scandza używana była przez starożytnych autorów na określenie Skandynawii, która była według nich wyspa na Oceanie otaczającym cały ówczesny świat, lezącą naprzeciwko ujścia Wisły. Z powodu niejasności i niejednoznaczności w antycznym i średniowiecznym nazewnictwie skandynawskich Getow/Geatow/Gautow czy (Hreidr)gotow, którzy dotarli do Skandynawii w okolicach V wieku n.e . ze swoich ojczystych wiślanych lasów lub ojczystego ujścia Wisły , oraz mylenia ich z południowo-bałtyckimi Gotami (Guthans/Gutons/Gutones) - powstała teoria o pochodzeniu Gotów z Gotlandii, czy ogólnie Skandynawii.
( WistlaWudu/WistlaMudu – [wiślany]Las/Ujście, w zależności od przyjęcia znaczenia i tłumaczenia tego terminu zawartego w staroangielskim poemacie Widsith i datowania na podstawie wydarzeń opisanych w Herverarsaga)

Istnieje z pewnością duża ilość podobnych nazw: Gotones u Tacyta, gdzieś na południowym wybrzeżu Bałtyku, których z kolei Jordanes umieszcza nad Dunajem, Gouthones opisani przez Ptolemeusza jako „sarmaci“ i umiejscowieni przez niego nad Wisłą i wspominani przez tego samego autora Goutai których opisuje on jako mieszkanscow Skandai, i których położenie geograficzne w żaden sposób nie pasuje do opisów Jordanesa.
Do tej grupy można dodać jeszcze kilka innych nazw, o ile zaakceptuje się korektury dokonane przez różnych redaktorów dziewiętnastowiecznych np:Boutonas Strabona, poprawionych na Goutonas czy Guinones Pliniusza Starszego przemianowanych na Gutones.
(A.S.Christensen, -Cassiodorus, Jordanes and the History of the Goths)



Gdy dodamy do tego jeszcze powstałą w XII wieku Gutasaga, opisującą wędrówkę Gotlandczyków ( zwanych oczywiście „Gotami”) a będących wikingami wybierającymi się poprzez Rus do Bizancjum – zamieszanie dotyczące źródeł będzie kompletne.
Dlatego tez, teoria skandynawskiego pochodzenia Gotów (mimo ze jeszcze uznawana przez niektóre środowiska naukowe w Polsce) w świetle najnowszych badan i braku jakiegokolwiek jednoznacznie „gockiego” materiału archeologicznego ze Skandynawii, datowanego wcześniej niż kultura wielbarska, jest nie do utrzymania i dlatego uważana za nieaktualną.
W najnowszej literaturze światowej dotyczącej tego tematu dominuje w tej chwili przekonanie o nadwiślańskiej genezie Gotów i Wandali. Dodatkowym jej potwierdzeniem są niedawne badania porównawcze znalezisk archeologicznych przypisywanych Wandalom w Skandynawii prowadzone przez polskich archeologów, które wykazały, ze znaleziska z obszaru północnej Polski są starsze co najmniej o kilka pokoleń od tych z Danii i Szwecji.

Zresztą historia Jordanesa o początkach Gotów, ( którą wedle teorii „skandynawskiej” miałyby potwierdzać toponimy typu Gotland, Västagotland czy Ostagotland) , ma typowe cechy opowieści eponimicznej. Pochodzenie od bogów i przybycie z półlegendarnego końca świata ma podnosić na/rodowy prestiż, a trzy statki osiedleńcze tłumaczą podział na trzy główne odłamy/plemiona.
Podobne opowieści mitologizujące i wyjaśniające w legendarny sposób pochodzenia własnego ludu, występują na całym obszarze Europy. Trzy statki, trzej bracia, trzej królowie itp. Przypomnijmy sobie choćby legendę o Lechu, Czechu i Rusie :)
Jordanes zaś w tym origo gentis wyjaśnia przy pomocy typowej „etymologii ludowej“ skąd wzięli się Gepidowie i dlaczego zalicza się ich do wspólnego „gockiego pnia”. Widać tutaj tez prawdopodobnie echa wzajemnej niechęci spowodowanej długoletnimi „bratobójczymi“ wojnami.
Kronikarz pisze co następuje o pojawieniu się Gepidow wśród Gotów:
Gotowie wyszedłszy z łona wyspy Scandzy ze swoim królem imieniem Berig, na w sumie trzech okrętach przybili do brzegu z tej strony Oceanu, to znaczy do Gotiscandzy. Spośród trzech okrętów jeden, zawijając do przystani później od dwu pozostałych, co nieraz się zdarza, miał nadać nazwę ludowi. W ich języku bowiem „leniwy” brzmi gepanta. Ze zniekształconego przezwiska powoli narodziło się miano „Gepidowie”. Bez wątpienia bowiem również Gepidowie pochodzą z pokolenia Gotów, lecz ponieważ, jak powiedziałem, gepanta określa coś leniwego i opieszałego, z przypadkowo rzuconego przezwiska wzięło początek miano „Gepidowie”. Nie sądzę, by wprowadzało to w błąd, gdyż Gepidowie w rzeczywistości są opieszali z charakteru i ociężali w ruchach ciała.” (Jordanes, Getica)

Czyli Gepidowie są wg Jordanesa po prostu trochę „gorszymi” Gotami ;)
W nawiązaniu do powyższego fragmentu Getiki, jeden z badaczy historii Gotów (P. Heather „The Goths“) słusznie zauważył, że jedyna rzecz jaka faktycznie łączy Gotów ze Skandynawią to sama Getica Jordanesa, bo Origo Gotów ze Skandzy jest taka sama zwykłą konstrukcją historiograficzną, jak trojańskie pochodzenie Franków, czy też "sarmackie" pochodzenie polskiej szlachty, tudzież rzymskie Litwinów. Potwierdza to zawarte w liście Atalaryka do senatu rzymskiego, świadectwo Kasjodora, oznajmiającego czytelnikom expressis verbis swoje credo badawcze o nieznajomości przez Gotów ich najdawniejszych dziejów, i które to świadectwo kładzie cień na wiarygodność opowieści Jordanesa.

Ale czy aby przypadkiem Gotiscandza która była ojczyzna Gotów nie brzmi nieco znajomo?
Gothisc-andza (gothi/sc, gothan, gutan - gocki , sc/andza-wybrzeze/brzeg/szaniec)
Godyz-anca, Godanz-ync, Gyddan-zyc...
„Ipse vero (Adalbertus) adiit primo urbem Gyddanyzc“ - takimi slowami opisuje kronikarz Jan Kanaparius w X w. (Sancti Adalberti Pragensis episcopi et martyris vita prior) wizytę misyjna praskiego biskupa i szpiega Adalberta zwanego pozniej sw.Wojciechem w jednym z owczesnych nadmorskich grodów. W Gyddanyzc czyli w... Gdańsku.
Oczywiście nie da się wykluczyć, że z północy przybyła mała grupa ludzi, która przyniosła ze sobą pewne wzorce kulturowe i tradycje zachowane w „prisca carmina“, i ktora dała impuls rozwojowy nowej społeczności, ale na pewno nie można mówić o migracji całego ludu/narodu. Brakuje ku temu jakichkolwiek dowodów. Nie tylko archeologicznych ale również dowodów językowych, antropologicznych, czy historycznych... za wyjątkiem opowieści Jordanesa, który notabene podawał tez, ze gockie kobiety - Amazonki - walczyły pod Troją i kilka innych podobnych ciekawostek ;)
Mamy za to bardzo dobrze potwierdzony rozwój i powolna migracje kultury wielbarskiej z południowych wybrzeży Bałtyku na południe Europy co dokładnie odpowiada czasowo i materialnie wędrowce Gotów z terenów dzisiejszej północnej Polski w kierunku Morza Śródziemnego.

Dodatkowym argumentem kontynentalnego a nie skandynawskiego pochodzenia Gotów jest ich język. Zaliczany jest razem z jęz.wandalskim do języków wschodniogermańskich i wykazuje zdecydowanie większe podobieństwo do dawnego języka pragermańskiego niż staronordyjskiego, z którego musiałby powstać przy skandynawskim pochodzeniu Gotów. Jest wielce prawdopodobne (co potwierdza nam zasadniczo glottochronologia), ze powstał jeszcze w czasie gdy dopiero formowały się główne grupy jeżyków germańskich, a jego podobieństwo do współczesnego niemieckiego który również powstał z „dialektów kontynentalnych“ jest wręcz uderzające.
Język gocki jest bliższy staro-wysokoniemieckiemu niż staro-środkowoniemieckiemu, bliższy wysokoniemieckiemu niż dolnoniemieckiemu, bliższy niemieckiemu niż jęz. skandynawskim, i ze względu na to, ojczyznę Gotów należałoby umieścić w bardziej na południe leżącej części dawnych terytoriów germańskich a nie w Skandynawii (F. Kortlandt, The Origin of the Goths,)

A oto kilka przykładów języka gockiego pozwalających lepiej zrozumieć co miał na myśli F. Kortlandt:
beitan (goc) – beißen (nm) - bit (ang) – bita (szw) - bite (nrw)– bide (dun) - gryźć
greipan (gc) – greifen (nm) – grip(ang) – greppa (szw) – grip (nrw) – grab ( dun) - chwytać
biugan (gc) - biegen (nm) - bend (ang) – boja (szw) – boye (nrw) – boje (dun) - zginać
brinnan (gc)– brennen (nm)– burn (ang)– brännskada (szw)– brannsår (nrw)– brænde (dun) płonąć
Sa hunds beitand (gc)– die Hunde beissen (nm)– Dogs bit (ang)– Psy gryzą
Thai fiskos ni siggwand (gc)– die Fische (nicht) singen (nm) Fishes (not) sing (ang) – Ryby nie śpiewają [złożenia gg, gq, ggw czytamy w gockim jak ng]
Paradoksalnie nasza znajomość języka gockiego zawdzięczamy chrześcijańskiemu biskupowi Wulfili który w r. 324 przełożył Biblie z greki na gocki.
Wandalowie niestety nie mieli tego „szczęścia“ i z ich języka pozostało jedynie kilka krótkich inskrypcji i wzmianka u Tacyta, ze „ mówili językiem podobnym do Gotów“. Ale nawet z tych paru wandalskich słów można określić przynależność etniczna, czyli to ze należeli do germańskiej gałęzi indo-europejczyków. Wystarczy spojrzeć na wandalski napis Fhroia armes (gockie Frauja armais) by nawet niewprawnym, choć najlepiej asatryjskim :P okiem, aby dostrzec tam pragermanski źródłosłów słowa fhroia/ frauja. Czyli fraujaz - ten sam który spotykamy w dobrze znanych imionach bogów Frija, Freyja, Freyr.
Także o „prasłowiańskości“ kultury nie tylko wielbarskiej ale i przeworskiej jak i wcześniejszej łużyckiej możemy spokojnie zapomnieć.

A odpowiedz na pytanie Pośwista postawione w cytacie na początku wątku czy przeworczycy byli rzeczywiście germanami znajdujemy w chrześcijańskim Rzymie.
U schyłku zachodniego cesarstwa rzymskiego, zarówno jego struktury administracyjne jak i wojskowe były zdominowane przez zromanizowanych „barbarzyńców“ w tym i Wandalów. Owi Wandalowie mimo poczucia „rzymskości“ i częściowej asymilacji w społeczeństwie, chętnie nawiązywali do swojej plemiennej przeszłości czy to zwyczajami czy szczegółami uzbrojenia i stroju. I dokładnie takie wandalskie artefakty znane bardzo dobrze z tej epoki z Rzymu, znajdowane są na o wiele wcześniejszych czasowo stanowiskach kultury przeworskiej od jej początków na południowych obszarach dzisiejszej Polski (na północy żyli Goci, na zachodzie Burgundowie i Longobardowie) aż do już stricte wandalskich lokacji w Hiszpanii i Afryce.

Czy to, że Wandalowie i Goci założyli potężne królestwa na południu Europy, czy nawet w Afryce oznacza że całkowicie zniknęli ze swej dawnej ojczyzny na ziemiach polskich? Nawet w świetle tak często przytaczanej w różnych opracowaniach rzekomej „pustki osadniczej“, która zaistniała na terenach zamieszkiwanych uprzednio przez te germańskie plemiona, a przed pojawieniem się osadnictwa słowiańskiego - założenie takie jest nie do utrzymania.
Na pewno, jak to już nie jeden raz bywało w przeszłości, duża cześć najbardziej przedsiębiorczych jednostek skupionych wokół takich samych wodzów, czy przywódców wojskowych wyruszyła na poszukiwanie „ziemi obiecanej“, ale nie był to cały naród, jeśli możemy mówić o takim pojęciu w przypadku wczesnego gockiego etnosu. Część pozostawała zawsze na miejscu, co potwierdzają badania archeologiczne. Wiec możemy jedynie mówić o znacznym rozrzedzeniu osadniczym i depopulacji będących wynikiem migracji głównego trzonu „plemienia“, ale w żadnym wypadku o pustce.

Pamiętać należy też o poświadczonych w kronikach kontaktach afrykańskich Wandalów ze swoimi ziomkami z południa dzisiejszej Polski, a dokładniej znad górnej Odry.
I tak oto w V wieku n.e. za czasów panowania Gejzeryka, do Hasdingow ( jeden z dwu głównych odłamów Wandalów) osiadłych w płn. Afryce przybyło poselstwo ze „starego kraju“ z zapytaniem, bo taki panował zwyczaj u Germanów, czy oni – Silingowie, mogą zająć ziemie które opuścili przodkowie Gejzeryka wyruszając w swoja wędrówkę. Glowne państwo Silingow, drugiego wandalskiego odłamu, który po opuszczeniu swych pierwotnych siedzib zadomowił się na płw. Iberyjskim zostało kompletnie rozbite przed niewielu laty, i najwyraźniej poza tymi nielicznymi którzy przyłączyli się do Hasdingow, reszta Wandalów chciała powrócić/powróciła do pozostawionych na Śląsku pobratymców.
Wynika z tego jasno, ze nie wszyscy Wandalowie udali się niegdyś w wędrówkę, jak również i to ze ta „pustka osadnicza“ po ich wyjściu ze środkowej Europy nie była taka „pusta“. Inaczej raczej nie zawracaliby sobie głowy poselstwem wysyłanym do oddalonego o tysiące kilometrów króla Hasdingow, lecz zajęli ich „opuszczone ziemie“. Lub dawne ziemie Longobardów, Burgundów, Herulów czy Gotów. Widać jednak, ze uczynić tego nie mogli – bo ziemie te były najwyraźniej nadal zamieszkane, a na podbicie ich po klęsce w Hiszpanii Silingowie byli po prostu za slabi. Wypada tez wspomnieć o tym, ze to właśnie od Wandalów-Silingow pochodziła dawna łacińska nazwa Śląska – Silesia, choć niektórzy polscy badacze obstają przy teorii jakoby pochodziła ona starosłowiańskiego określenia „śląg“ „ślągwa“ oznaczającego coś podmokłego, mokrego – bo jak wiadomo Śląsk to prawie to samo co Żuławy ;)

Potwierdzenie tego, ze po odejściu większej części etnosu germańskiego, ziemie dzisiejszej Polski nie były tak zupełnie wyludnione znajdujemy również u Jordanesa. Opisuje on ujście Wisły, i wyspe (?) Gepedoios ( Gepidzkie Błonia – Żuławy?/Wysoczyzna Elbląska?) skąd się prawdopodobnie pierwotnie wywodzili Gepidowie i gdzie w wyniku połączenia się różnorodnych ludów - ex diversis nationibus – powstał zupełnie nowy lud – Widiwariowie ( Vidivarii), będący prawdopodobnie mieszanką pozostałych na tych terenach Gotów-Gepidów, Bałtów … i być może pierwszych Słowian.
„Gepidowie więc […] dopóki przebywali w kraju Spesis
(obrali na swą siedzibę) wyspę otoczoną mieliznami rzeki Viscla. Wyspie
tej nadali w rodzimym języku miano Gepedoios. Dzisiaj ma ją
rzekomo w posiadaniu lud Widiwariów [Vidivarii], po odejściu
Gepidów do lepszych ziem. Widiwariowie zaś pochodzą
z różnorakich plemion, które gromadząc się jak gdyby w jedno
schronienie utworzyły (nowe) plemię”.
[...]
„przy samym Oceanie, gdzie trzema gardzielami morze spija
wody Vistuli, usadowili się Widiwariowie, zlepek różnorodnych
ludów. Za nimi, też na wybrzeżu Oceanu, pędzą żywot Estowie,
rodzaj ludzi ze wszech miar usposobionych pokojowo.”
-(Jordanes Getica)


Znaleziska złotych przedmiotów,[kultury wielbarskiej] obok współczesnych im cmentarzysk bałtyjskich, odpowiadają być może znanemu z przekazu Jordanesa ludowi Widiwariów („Vidivarii”), który zamieszkiwał nad ujściem Wisłyi miał powstać w wyniku połączenia różnorodnych ludów
- (J. Kolendo, Rejon ujścia Wisły Wisły w oczach starożytnych)
-----
„ciągłość rozwoju kultury i osadnictwa na tym obszarze od okresu wędrówek ludów do końca wczesnego średniowiecza nie ulega wątpliwości”
- (K. Godłowski, Okres wędrówek ludów na Pomorzu)


Co ciekawe, żadne źródła archeologiczne z tych terenów nie wskazują na jakiś zbrojny podbój, lecz ukazują raczej pokojową koegzystencje i powolne przenikanie się kultur, z dominacja elementu bałtyjskiego, i przesunięciem się aż do Wisły dawnej granicy kulturowej miedzy wielbarczykami a bałtyjską kulturą Dollkeim-Kovrovo , która leżała dawniej w okolicach rzeki Pasłęki na Wysoczyźnie Elbląskiej. Czyli znowu ,jak widać, nie bardzo można mówić o pustce osadniczej np. nad Zatoka Gdanska skoro w V wieku mamy tu Widiwariow czyli lud Widow. Żeby zaś było jeszcze ciekawiej, to właśnie w tej okolicy kilka wieków później opisywane jest, będące dużą osadą portowo-handlową, wieloetniczne Truso.
Nie można wykluczyć, że ludność interesującejnas strefy „rozmyła” się wśród osadników wielbarskich w strefach E i F według Wołągiewicza, lub – co jest bardziej prawdopodobne wśród przedstawicieli kultury czerniachowskiej[...]

(R. Wołągiewicz, Kultura wielbarska – problemy interpretacji)

Chronologia zaniku osadnictwa kultury wielbarskiej oraz ekspansji ludności kultury Dollkeim-Kovrovo na tereny nad dolną Pasłęką pozwoliły na nieco inną od dotychczasowych interpretację złotych i srebrnych przedmiotów z Młoteczna, pow. braniewski, tzw. skarbu odlewcy z Fromborka, pow. braniewski oraz licznych nad dolną Pasłęką znalezisk solidów. Wydają się one wskazywać na koegzystencje ludności germańskiej i bałtyjskiej prezentującej dwa różne modele kulturowe, a raczej zaprzeczają wizji dwóch wrogich i podzielonych światów.
- (A. Cieśliński, Die Besiedlungsgeschichte der Wielbark-Kultur)


Pierwszy raz w źródłach Truso pojawia sie w anglosaskim przekładzie Chorografi Orozjusza, dokonanym przez króla Wessexu Alfreda Wielkiego w IX. Znajduje sie tam opis podróży niejakiego Wulfstana i zawiera m.in. informacje o Zalewie Estyjskim, który miał 15 mil szerokości do którego wpadała Wisła oraz rzeka Ilfing mająca połączenie z jeziorem, nad którym znajdowało się Truso. Jest tam również wzmianka o Weonenland ( Słowianszczyznie) i Witlandzie (kraju Witów) oddzielonych od siebie rzeką Wisle (Wisła):
Obrazek
„Wulfstan opowiadał,
że jechał z Haede[ dzisiejsze Hedeby, dawne Haithabu - osada handlowa na wschodnim wybrzezu Plw.Jutlandzkiego ] że przybył do Truso w siedem dni i nocy, że
okręt szedł przez cała drogę pod żaglami. Weonodland (Slowianszczyzne)
miał po prawej ręce, po lewej zaś Langland, Lealand, Falster
i Skonię. [ dzisiejsze wyspy duńskie i szwedzka Scania] Cała ta ziemia należała do Danii. Następnie mieliśmy po lewej stronie ziemię Burgundów, [ Bornholm] a ta posiadała własnego króla. Dalej mieliśmy za ziemią Burgundów takie ziemie, jak one idąc z lewej
kolejno się nazywają: Blekinge, Meore, Oland i Gotland, [ dzisiejsze poludniowe regiony w Szwecji] cała ta ziemia należy do Sweonow [Szwedów]. A Weonoland (Słowiańszczyznę) mieliśmy aż do ujścia
Wisle przez cały czas po prawej stronie. Wisle ta jest wielka
rzeką i przez to dzieli Witland (kraj Witow?) i kraj Weonodlande. A Witland
leży aż do Estów. A taż Wisła wypływa z ziemi Słowian
i spływa do Zalewu Estyjskiego, a ten Zalew Estyjski [Zalew Wislany] jest co najmniej
piętnaście mil szeroki. Od wschodu spływa tutaj do Zalewu Estyjskiego
rzeka Ilfing [rzeka Elbląg]– z tego jeziora,[Drużno, nazwa niemiecka to Draussen See-”jezioro zewnętrzne] nad którego brzegiem stoi Truso.
I schodzą się tutaj w Zalewie Estyjskim od wschodu rzeka Ilfing
z kraju Estów i od południa Viscla z kraju Słowian. Tutaj zaś Wisle
zabiera rzece Ilfing jej nazwę i spływa z tego zalewu do morza
na zachodzie i północy. I dlatego nazywa się to Vistlamudu Wisłoujściem” [niem. Weichselmündung]

Pozwoliłem przytoczyć sobie cały ten cytat, by zwrócić uwagę na kilka spraw –po pierwsze na Królestwo Burgundów na Bornholmie ( ciekawe skąd się tam wzięli w IX wieku skoro na początku tysiąclecia siedzieli na zachodnich ziemiach polskich, a potem wywędrowali na południe Francji gdzie założyli swoje państwo), po drugie na Sweonow – Szwedów, gospodarzących na Gotlandii bez żadnej wzmianki o Gotach, i po trzecie i najważniejsze, na zbieżność podanej przez Wulfstana nazwy Witland – Ziemia Witów z Jordanesowym Ludem Widów – Vidiwariow, który te tereny miał zamieszkiwać. Czy jedno z drugim ma coś wspólnego? Trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć z braku innych konkretnych dowodów, jednakże na pewno taka możliwość istnieje.
W każdym razie wydaje mi się to bardziej przekonywujące, niż teorie wywodzące nazwę Witlandu, od jakoś szczególnie białych plaż Mierzei Wiślanej i Plw. Sambijskiego (st.nord. hvit-bialy , (H)witland – Biała Ziemia) , lub pruskiego źródłosłowu -wit oznaczającego las czyli Witland – Ziemia Lasów. Choć przy tym ostatnim należy mieć na uwadze to, że jeden z dwu głównych odłamów Gotów – Goci Zachodni do czasu „ochrzczenia” ich zromanizowaną nazwa Wizygoci, określał się jako Tervingi-Vesi czyli Ludzie Lasu.
Myślę wiec ze najodpowiedniejszym narzędziem do chociażby próby rozwiązania problemu powyższych mniej lub bardziej sprzecznych ze sobą teorii ,byłaby stara, dobra „brzytwa Ockhama” ;)
Użycie jej i wnioski z tego płynące pozostawiam czytelnikom, nadmieniając jednocześnie ze wg. cytowanego już wcześniej prof. Godłowskiego i innych znawców przedmiotu, istnieją w Polsce dwa regiony gdzie można bezsprzecznie dowieść ciągłości osadnictwa i wzajemnego przenikania się kolejnych kultur. Są to okolice Zalewu Szczecińskiego i właśnie rejon ujścia Wisły.
Zaś w źródłach niemieckojęzycznych mamy explicite napisane:

„Nur an einigen Stellen auf Rügen, in der Nähe des Stettiner Haffs und an der Küste in der Nähe von Danzig, ist eine Siedlungskontinuität von der germanischen in slawische Zeit nachgewiesen „
[Tylko w niektórych miejscach na Rugii, w pobliżu Zalewu Szczecińskiego i na wybrzeżu w pobliżu Gdańska, została potwierdzona ciągłość osadnicza od czasów germańskich do słowiańskich.]



Nasza opowieść o dziejach Gotów na polskich ziemiach i ich ojczyźnie byłaby niepełna gdybyśmy nie przytoczyli również fragmentu wczesnośredniowiecznego poematu Widsdh, który opisuje podróż tytułowego „dalekiego Wędrowca” po wszystkich ziemiach znanych ówczesnym Anglosasom. Po raz kolejny spotykamy tam nad Wisłą ojczyste siedziby Gotów – którzy w tym przypadku bronią ich przed Hunami :

Wulfhere sohte ic ond Wyrmhere; ful oft þær wig ne alæg,
þonne Hræda here heardum sweordum
ymb Wistlawudu wergan sceoldon
ealdne eþelstol ætlan leodum.
-------------------
"Wulfhera odwiedziłem i Wyrmhera, często tam walka nie ustawała,
kiedy Hredów wojska twardym mieczem
musiały bronić koło lasów nadwiślańskich
starych siedzib ojczystych przed ludami Attyli" (tłum. G.Labuda/J.Fisiak)


Te „nadwiślańskie lasy” [Wistlawudu] wywołują do dzisiaj gorące dyskusje wśród wielu naukowców – poczynając od historyków a na filologach i językoznawcach kończąc. Jedni widza w nich określenie geograficzne, inni nazwę własną, a jeszcze inni błąd kopisty i dzięki podobieństwom w ówczesnym kształcie litery W [uu] i M [uu], wyraz Wistlamudu – czyli Wisłoujście.
Ale ważne jest co innego. Bez względu na to jak brzmiała ta nazwa w oryginale, jest to kolejny przykład tego, ze Goci uważali tereny nadwiślańskie za swoja Ojczyznę...
Wiec nie odmawiajmy im jej. Żyli tu i umierali. Bronili, płacąc krwią i życiem . Zostawili tu swoich zmarłych. Swoich ojców, matki i dzieci. Ta ziemia kryje w sobie ich kości. Wiec pamiętajmy o naszych przodkach. Tych słowiańskich i tych germańskich.

Nie zapominajmy tez o innych germańskich gentes czyli plemionach, narodach , które żyły na naszych ziemiach, choćby o Burgundach z Burgundaib lokalizowanego na granicy Wielkopolski czy Longobardach, identyfikowanych z kultura luboszycka, którzy ze swoich pierwotnych siedzib przenieśli się do Rugilandii – Ziemi Rugiow, po tym jak Odoaker rzeczonych Rugiow pokonał i wszystkich jeńców popędził do Italii, jak twierdzi longobardzki kronikarz Paweł Diakon w dziele „Historia Longobardum”

Żyjemy w Polsce i jesteśmy Polakami. Jesteśmy dumni ze swojego dziedzictwa historycznego i kulturowego i z tego ze od tysięcy lat żyjemy na tym kawałku europejskiej ziemi, lecz pamiętajmy tez o tym, że jaka by nie była etnogeneza i pochodzenie Słowian - czy przychylimy się do teorii allochtonicznej ( Słowianie przywędrowali z dorzecza Dniepru i Prypeci) czy tez autochtonicznej ( powstali „sami z siebie”, a raczej z ludności zamieszkującej ówczesne tereny teraźniejszej Polski) nie da się w historii naszych ziem pominąć elementu germańskiego, który już od dłuższego czasu na tych samych terenach istniał jako „miejscowy”.

Dlatego tez osobiście uważam, ze jesteśmy jak najbardziej uprawnieni do tego, by nazywać się rodzimowiercami germańskimi i warto by to określenie spopularyzować i wprowadzić do obiegu publicznego...

Obrazek
Gocki wojownik...


Bibliografia:
Assmann Jan -Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych,
Burns Thomas S. -A History of the Ostrogoths,
Christensen A.S., Cassiodorus, Jordanes and the History of the Goths
Cieślinski Adam -Przemiany osadnicze kultury wielbarskiej w dorzeczach Pasłęki, Łyny i górnej Drwęcy / rozprawa doktorska
Godłowski Kazimierz -Okres wędrówek ludów na Pomorzu (Pomorania Antiqua, t. 10)
Godłowski Kazimierz, Kozłowski Janusz -Historia starożytna ziem polskich
Heater Peter -The Goths
Herwig Wolfram -Die Gothen und ihre Geschichte
Jordanes -Getica
Kokowski Andrzej -Starożytna Polska,
Kokowski Andzej -Goci od Skandzy do Campi Gothorum,
Kolendo J -Rejon ujścia Wisły w oczach starożytnych,
Kortlandt Frideric, -The Origin of the Goths,
Kulikowski Michael -Rome's Gothic Wars: From the Third Century to Alaric,
Labuda Gerard -Źródła skandynawskie i anglosaskie do dziejów Słowiańszczyzny,
Maciałowicz Andrzej -Pomorze Gdańskie na przełomie starszego i młodszego okresu przedrzymskiego,
Malinowski T. [praca zbiorowa w Problemy kultury pomorskiej] - Kultura pomorska a kultura oksywska
Okulicz Kozaryn Jerzy, -Między kulturą pomorską, a kulturą oksywską. Przemiany kulturowe w okresie lateńskim,
Okulicz-Kozaryn Jerzy -Centrum kulturowe z pierwszych wieków naszej ery u ujścia Wisły
Praca zbiorowa -Reallexikon der Germanischen Altertumskunde (RGA) t.12
Strzelczyk Jerzy -Goci rzeczywistość i legenda,
Tacyt Germania
Wołągiewicz Ryszard -Oblicze kulturowe osadnictwa Pomorza Zachodniego u progu naszej ery,

(*) wszystkie cytaty ze źródeł obcojęzycznych nie wydanych po polsku, są wykonanymi przeze mnie tłumaczeniami oryginalnych tekstów.
Ulf
 

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Sylcia » środa, 25 września 2013, 23:41

:piwo: :piwo: :piwo: :piwo:
Nie zajmuję się już asatru ani runami, toteż proszę mnie o to nie nagabywać. Konta niestety usunąć się nie da :p
Sylcia
 
Posty: 146
Dołączył(a): sobota, 13 października 2012, 17:29

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Thordis » środa, 25 września 2013, 23:46

Oj, się muszę przyłączyć! @]:D Naprawdę świetny tekst.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez skaven » czwartek, 26 września 2013, 22:41

Za to, że Ci się chciało pisać @]:D
skaven
 
Posty: 206
Dołączył(a): piątek, 11 marca 2011, 18:07
Lokalizacja: Wrocław

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Thorbiern » poniedziałek, 30 września 2013, 13:03

Spójny, przekonujący, a miejscami i błyskotliwy tekst. Brawo Ulfie. Widać Ogromny wkład pracy przy gromadzeniu bazy źródłowej. Szacunek. @]:D
Þorbjörn Ríkarðson
Avatar użytkownika
Thorbiern
 
Posty: 203
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 16:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Lena » poniedziałek, 30 września 2013, 13:41

Wspaniały tekst Ulfie. Bardzo ciekawa lektura, dodatkowo - wpisująca się w moją ostatnią wandal-fazę. Dziękuję!
Avatar użytkownika
Lena
 
Posty: 29
Dołączył(a): wtorek, 22 marca 2011, 08:49

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Gotthard » wtorek, 1 października 2013, 16:14

@]:D
Stowarzyszenie Asatryjskie Midgard
http://midgard.org.pl
Avatar użytkownika
Gotthard
 
Posty: 154
Dołączył(a): środa, 30 maja 2012, 15:59
Lokalizacja: Warszawa

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Sigrarr » środa, 9 października 2013, 11:40

Na wstępie, a jakże, powiem, że to naprawdę zacny tekst @]:D
Fajnie to do kupy pozbierałeś.

Odniosę się do jednego fragmentu:

Ulf napisał(a):Dodatkowym argumentem kontynentalnego a nie skandynawskiego pochodzenia Gotów jest ich język. Zaliczany jest razem z jęz.wandalskim do języków wschodniogermańskich i wykazuje zdecydowanie większe podobieństwo do dawnego języka pragermańskiego niż staronordyjskiego, z którego musiałby powstać przy skandynawskim pochodzeniu Gotów. Jest wielce prawdopodobne (co potwierdza nam zasadniczo glottochronologia), ze powstał jeszcze w czasie gdy dopiero formowały się główne grupy jeżyków germańskich, a jego podobieństwo do współczesnego niemieckiego który również powstał z „dialektów kontynentalnych“ jest wręcz uderzające.


Po pierwsze, spóbowałem znaleźć dziurę w całym ]:P Jeśli trzymać się datowania... to chyba powinniśmy tu rozważać (odrzuconą) bliskość języka gockiego z pranordyckim (~III-VII), a nie staronordyckim* (~VIII+).
I żeby nie wywołać u kogoś mętliku, można zaznaczyć, że pranordycki również pochodzi od pragermańskiego, będąc jego przepoczwarzoną północną odnogą (tak, wiem, że dla Ciebie to oczywiste).

Poza tym, przy okazji języków, taka ciekawostka - mamy w języku polskim parę bardzo polskich słów, mających pochodzenie ewidentnie germańskie, nie będące typowym średniowiecznym zapożyczeniem niemieckim. Na przykład slowa "chleb" i "chwila". Nie wiem, co dokładnie sądzą na ten temat językoznawcy (jeszcze nie kupiłem sobie polskiego słownika etymologicznego, a nie znalazłem kompletnego w wersji onlajn), ale strzelam, że zostały zapożyczone do późnego prasłowiańskiego ze starowysokoniemieckiego albo właśnie gockiego. W każdym razie "chleb" zapewne pochodzi od pragermańskiego *khlaibuz, od którego pochodzi m.in. gockie hlaifs, starowysokoniemieckie hleib, staronordyckie hleifr a także staroangielskie hlaf (od którego pochodzi angielskie loaf). "Chwila" jest jeszcze lepsza - wzięła się na pewno z pragermańskiego *khwilo, od którego pochodzą następujące słowa: gockie hveila, starowysokoniemieckie hwila oraz np. staroangielskie hwile (od którego pochodzi angielskie while). Zwóciły moją uwagę słowa starowysokoniemieckie i gockie, ze względu na niemal zupełną zbieżność brzmieniową oraz bliskość geograficzną starych-wysokich-Niemców i Gotów. Szczególnie fajny jest wariant gocki, no bo oni byli dosłownie tutaj. BTW jest taka fajna strona, z której wziąłem te słówka http://etymonline.com - sporo fajnych rzeczy można tam znaleźć :)

* I jeden zupełny szczegół: osobiście preferuję (i w zasadzie propaguję) formę "staronordycki". Po prostu teksty Roberta Stillera, dodane do jego przekładu Beowulfa, całkowicie mnie przekonały, że tak jest rozsądneij lub bardziej poprawnie (z puntku widzenia polszczyzny).
Sigrarr
 
Posty: 330
Dołączył(a): środa, 9 marca 2011, 22:15
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Thordis » środa, 9 października 2013, 11:49

W kwestii "staronordycki" a "staronordyjski". Gdzieś już zresztą o tym pisałam kiedyś. Forma "staronordyjski", choć nagminnie stosowana w publikacjach (także naukowych), istotnie jest niepoprawna z punktu widzenia językoznawstwa. Chyba nawet gdzieś to już obszerniej uzasadniałam.
Thordis
 
Posty: 1155
Dołączył(a): sobota, 7 maja 2011, 11:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Goci na ziemiach polskich

Postprzez Hrefna » środa, 9 października 2013, 12:39

Głównie naukowym, czasem wycieka do popularnego. Chyba zaczęło się rozprzestrzeniać od tłumaczenia tolkienowskiego tłumaczenia Volsungów i jego "Legendy o Sigurdzie i Gudrun" z dodatkowymi pieśniami na motywach. A i owszem, uzasadniłaś gdzieś obszernie i skutecznie. Mnie Stiller przekonuje o tyle o ile, ale argumentacja poprawnościowa owszem - chociaż rozróżnienie między "nordic" i "norse" byłoby przydatne, to nie są terminy tożsame.

Tak swoją drogą dzisiaj w nocy przeglądałam sobie jakieś słowniki starowysokoniemieckie online. M. in. ten. - http://www.babynames.ch/Info/Language/l ... in&page=16 I zgadnijcie, jaki rodowód ma imię Wanda :D - więc wszystko z Krakiem i Krakowem, o którym gdzieś w innym wątku była mowa trzyma się kupy. I nie sądzę, żeby Mistrz Wincenty Bez Nóżek i Bez Rączek i Główki Też sobie te imiona skonfabulował spisując założycielską legendę. A http://etymonline.com/ mnie od jakiegoś czasu fascynuje jak w dzieciństwie słowniki Kopalińskiego (najpierw wyrazów obcych, a w liceum, kiedy tylko wydali pierwszy raz - mitów i tradycji kultury, czytane po odnośnikach, od hasła do hasła, jak "Gra w Klasy"). :D
Oft vitu ógörla, þeir er sitja inni fyrir, hvers þeir ro kyns, er koma;
er-at maðr svá góðr at galli né fylgi, né svá illr, at einugi dugi.

Hávamál 133 [132] (Loddfafnismál 23)
Avatar użytkownika
Hrefna
 
Posty: 308
Dołączył(a): środa, 3 października 2012, 02:21
Lokalizacja: Warszawa

Następna strona

Powrót do Historia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron